Zaraz będzie ciemno! – relacja z Pol’and’Rock Festival + migawka

Pol'and'Rock Festival - grzybek

Czy jest w Polsce ktoś, kto nie wie, czym jest Woodstock? Nawet jeśli zniekształcony przez media, to każdy kojarzy krajobraz spod Kostrzyna. Owsiak, muzyka, WOŚP, przyjaźń, namioty i ta okropna narkotyzująca się i chlejąca młodzież.

Najpiękniejszy Festiwal Świata odbył się właśnie 24 raz. Więc ponownie ubrałem glany, na plecy zarzuciłem kostkę i namiot, a do walizki spakowałem hummus, by osobiście po raz piąty przeżyć Przystanek Woodstock… a raczej powinienem powiedzieć Pol’and’Rock Festival.

Aby wprowadzić odpowiedni nastrój zmontowałem krótką MIGAWKĘ 🙂 Ale uwaga! Nagrywana kalkulatorem!

Już nie Woodstock, a Pol’and’Rock Festival!

Jeśli zabrakło was w tym roku, to uspokajam. Poza zmianą nazwy, jest to ten sam festiwal, który wszyscy znamy i kochamy. Pewnie jeszcze wiele wody w Wiśle upłynie, zanim ta nazwa się przyjmie, a dla wielu festiwal ten na zawsze pozostanie Woodstockiem. Ale po kolei.

Nie wiem, jak w tym roku wyglądała sytuacja z pociągami, ich ilością itp. ale wiem jedno. Pociągi do Kostrzyna są niemałą przygodą i zawsze były dla mnie sporą częścią wspomnień i okazją do poznania ciekawych ludzi. Dlatego nieco z żalem tym razem wybrałem auto. Starość i wygoda wygrały. I uściślając, celowo napisałem DO Kostrzyna… bo te powrotne są wypełnione zwłokami na każdej możliwej powierzchni.

Upał, skwar, duchota i ogórki

Taka aura panowała przez większość czasu. 4 dni pełne słońca, ze średnią temperaturą 30 stopni i zero deszczu… Jedyną opcją było leżenie w cieniu w ciągu dnia a korzystanie z festiwalu po 18. I tak też robiłem.

Trzeba było ogarnąć się, umyć się i pójść do Lidla przed 7-8, by później w spokoju zdychać na chodniku, ale w cieniu lasu. I tak do wieczora. Czasem się gdzieś wyszło między ludzi czy na pasaż, ale potem szybko wracało się na swoje miejsce.

Duża Scena

Dlatego też prawie wcale nie chodziłem na żadne warsztaty. Wspinać się na wzgórze w pełnym słońcu? Podziękuję! Jednak raz poszedłem z rana i znalazłem super namiot! Namiot kręcioła.tv. Było tam chłodno, przewiewnie i prawie pusto. Więc leżałem tam, a wręcz zalegałem, aż zaczęły się warsztaty. I to najlepsze w takim momencie!

Wyobraźcie sobie, że każą wam się położyć wygodnie na plecach i rozdają plastry ogórka na oczy. Następnie rozpoczynają się warsztaty… z relaksacji! „Wyobraź sobie, że leżysz na materacu na środku morza. Czujesz, jak fale delikatnie Cię obmywają…”, i w tym samym momencie przechadzające się pomiędzy uczestnikami organizatorki zraszają wszystkich wodą a w tle ktoś gra na gitarze i nuci jakąś piosenkę. Niesamowite wrażenia!

Zaraz będzie… czysto!

Jedną z bardziej rzucających się w oczy zmian jest akcja Zaraz będzie czysto. I to jest coś, czego mi brakowało. Pod tą sprytną nazwą kryje się proekologiczne podejście do festiwalu. Organizatorzy rozdawali uczestnikom worki na śmieci, a te mogliśmy zostawiać w specjalnie przygotowanych punktach/ strefach. Koniec z wielkimi kontenerami, które służyły za publiczny pisuar! Zmiana na plus, ale wymaga poprawy w przyszłym roku. Wiele z tych punktów było przepełnionych, a śmieci wysypywały się z nich na drogę.

Ale hej! To słuszna inicjatywa i mam nadzieję, że w przyszłym roku organizatorzy wezmę pod uwagę komentarze pod postem o tej akcji. Było tam np. o kaucjowanych kubkach na piwo czy większych restrykcjach dla punktów z bistro dotyczących sprzątania, czy biodegradowalnych opakowaniach.

Człowiek-głośnik 🙂

Zaraz będzie ciemno?

No właśnie… a propo tego hasła. Mało było go słychać. Być może starsi stażem festiwalowicze nie chcą się już w to bawić, a młodsi nie wiedzą jak reagować… Trochę smutno z tego powodu. Tak samo, jak mało osób szukało Andrzeja.

Dlatego przypominam 😉 Jeśli ktoś woła „Zaraz będzie ciemno!” to wszyscy chórem odpowiadamy:

– ZAMKNIJ SIĘ!

Nie na koncerty a dla ludzi

Po to właśnie przyjeżdżam. I powtarzam to, co napisałem w zeszłorocznej relacji. Ludzie tu są wyjątkowi i nawet zwykłe siedzenie na krawężniku jest fajne, gdy można obserwować ten tłum wokół. Tu ktoś gra na gitarze, tam rozdaje free hugsy a jeszcze gdzieś indziej jest pokaz trików z piłką.

Sam też jak zwykle rozdawałem free hugsy. Nawet pomimo gorąca! Na szczęście dosyć często chodzili dobrzy ludzie ze spryskiwaczami i polwali chętnych wodą. Niechętnych też. Swoją drogą pisałem o korzyściach przytulania i dotyku [TUTAJ]

Dlaczego warto się przytulać – korzyści dotyku i kontaktu fizycznego

Pol'and'Rock Festival/ Woodstock - Free Hugs

Na ludziach skupiam też swoje migawki. Tym razem trochę śmielej do nich podchodziłem, ale wciąż się krępowałem. Być może czułem się mało profesjonalnie, używając telefonu. Na szczęście, gdy używałem gimbala ludzie sami reagowali 🙂 Szczytem było dla mnie podejście do pewnego kolesia i spytanie się, czy mogę zrobić zdjęcie… a tak naprawdę kręcąc go. Czułe się nieco podle, ale mam nadzieję, że nie ma mi tego za złe.

Żeby nie było tak kolorowo, znalazła się też łyżka dziegciu. Zawsze powtarzałem, że ludzie tutaj są otwarci i przyjaźnie nastawieni. Czujesz się wśród swoich. Tym bardziej zrobiło mi się przykro, kiedy chyba po raz pierwszy potrzebowałem pomocy. Byłem w takim stanie przez około 3-4 h obok pasażu… i nic. Ludzie przechodzili, jedna grupka rozłożyła się nawet centralnie obok mnie, prawie że wokół mnie, ale zachowywali się, jakbym był niewidoczny.

Zakończenie i ogólne myśli

Festiwal opuściłem jak zwykle na 2-3h przed oficjalnym zakończeniem. Jednak nigdy nie byłem tak zmęczony. Upał sprawiał, że spało się tylko po parę godzin a brud dokuczał bardziej niż zwykle. Przez te 4 dni nie spadła nawet kropla deszczu i cały ten pył i kurz nie miały jak opaść.

Z ogólnych wrażeń muszę dodać, że było jakby mniej kolejek. Oczywiście wciąż były ogromne do Lidla czy zimnych napojów, ale już to toiek prawie wcale ich nie było. Podobno było ich więcej. Nie wiem, nie liczyłem. Za to na pewno były czystsze! Oby tak zostało! Raz nawet znajome weszła to toiki… a tam pachniało! Nie było też kolejek do stoisk z papierosami, bo tych w ogóle nie było.

Pol'and'Rock Festival/ Woodstock - pamiątki
Moje łupy 😉 I kolejna koszulka do kolekcji!

Pol'and'Rock Festival/ Woodstock - pocztówka

Dwa lata temu napisałem o rzeczach, które warto wziąć na Woodstock. Wspominałem tam o kocu termicznym, którego nie wziąłem rok temu… i zamarzałem! W tym roku też go nie wziąłem. A przydałby się tym razem by trochę schłodzić wnętrze namiotu…. Czy ja się kiedykolwiek nauczę? Sam nie stosuje się do własnych rad!

Za rok czeka nas 25-ta jubileuszowa edycja Najpiękniejszego Festiwalu Świata. I chociaż Jurek coś wspominał, że może przekazać organizatorkę miastu, to jestem dobrej myśli. Oby i za rok Woodstock, czy inaczej Pol’and’Rock Festival, pokazał, że nie bez powodu nosi takie miano.

P.S. Zeszłoroczne wrażenia i filmowa migawka jest we wpisie poniżej 😉

Woodstock 2017 – krótka relacja

Spodobał Ci się wpis? Podaj go dalej: