Violet Evergarden – emocjonalny majstersztyk od KyoAni

Zimowy sezon anime nie jawił się szczególnie interesująco. Było parę tytułów zwracających uwagę, choćby Hakyuu Houshin Engi, czyli remake anime z lat 90, znanego w Polsce pod tytułem Łowca Dusz (to ten, co latał na muminku) czy nowe anime studia Trigger, ale ogólnie mówiąc… nic, o czym byłoby głośno. Z wyjątkiem Violet Evergarden.

Będę szczery. Jako fanboy studia Kyoto Animation, odpowiedzialnego za ten tytuł, wiedziałem, że ich najnowsza produkcja będzie co najmniej bardzo dobra. Było pewne, że animacja będzie piękna i dopracowana. Nie przypuszczałem jednak, że całość wyjdzie tak genialnie i każdy odcinek będzie emocjonalnie angażujący! Ale po kolei.

plakat Violet Evergarden
foty: Kyoto Animation

Fabuła

4 lata trwała wojna, która podzieliła kontynent Telesis na dwie części. W środku krwawego konfliktu znalazła się Violet, młoda dziewczyna wykorzystywana przez armię jako „broń”. Po jednym z decydujących starć z ciężkimi obrażeniami i stratą obydwu rąk zostaje hospitalizowana. W takim stanie widzimy ją w pierwszym odcinku.

Teraz gdy konflikt dobiegł końca, a społeczeństwo może znów rozkwitać, ta nieznająca innego niż wojskowego życia i przyzwyczajona wyłącznie do rozkazów dziewczyna chce odkryć znaczenie słów, z którymi zostawiła ją jedyna bliska jej osoba.

Nowe życie zaczyna jako Auto Memories Doll, pisząc listy, w których przelewa cudze emocje i myśli na papier. Walka na froncie pozbawiła Violet nie tylko dzieciństwa, ale również możliwości poznania i oswojenia się z własnymi uczuciami. Podczas kolejnych odcinków będziemy więc obserwować, jak dzięki swoim klientom poznaje różne oblicza miłości i emocji.

Kadr z Violet Evergarden

Chociaż fabuła brzmi prosto, to wcale tak nie jest! Kolejne odcinki są przeplatane wspomnieniami z frontu, a całości ogląda się z pełnym zaangażowaniem, chcąc dowiedzieć się, co z tego wyniknie. Każda scena jest tu zaplanowana, a twórcy postarali się, aby widz, razem z Violet, mógł odczuwać dane emocje. Więc uwaga! Nawet jeśli nie jesteś specjalnie wrażliwy, to możesz się rozkleić, a co poniektórzy przy niemal każdym odcinku będą sięgać po chusteczki. Jest to zasługą nie tylko fabuły ale także kreski…

Kadr z Violet Evergarden: sceneria

To, w czym Kyoto Animation jest bezkonkurencyjne

Kyoto Animation (w skrócie KyoAni) zdążyło już nas przyzwyczaić do niezwykle starannej i pięknej kreski. Violet Evergarden można śmiało nazwać ich najpiękniejszą produkcją. Jeśli nie zaciekawiła Cię fabuła, to warto chociaż zobaczyć jak wygląda animacja. Płynnością i detalami przebija wręcz kinówki!

Mam tutaj na myśli nie tylko projekty postaci, ale także piękne tła, gdzie nawet przechodnie w mieście nie są potraktowani po macoszemu. Zresztą można się o tym przekonać na jakimkolwiek zwiastunie ;) Przykład poniżej:

Muzyka i seiyuu

Nie jestem melomanem, więc o muzyce mogę powiedzieć tyle, że świetnie pasuje do akcji trwającej na ekranie. Nie jest zła, nie jest wybitna, ale doskonale dopełnia obraz. Parę razy chwyciła mnie za serce, ale z całego anime pamiętam może ze 3 utwory, w tym ending.

Który swoją drogą według mnie jest genialny! Może to za sprawą Chihary Minory, którą wielbię i która go śpiewa, ale za każdym razem oglądałem go do końca. Chociaż podkłada głos pod postać drugoplanową, to od razu da się ją rozpoznać. Seiyuu (aktorzy głosowi) ogólnie sprawili się bardzo dobrze i pasują do swoich postaci. Violet użyczyła głosu Ishikawa Yui, znana między innymi z roli Mikasy z Shingeki no Kyojin.

Kadr z Violet Evergarden

 

Kadr z Violet Evergarden

Wrażenia

To, co tutaj jest najważniejsze to rozwój postaci. Nie tylko Violet. Chociaż jej przemiana jest najbardziej rozwinięta i głęboka to wokół niej są też inny ludzie. Współpracownicy, inne lalki, szef, klienci… Postacie poboczne są bardzo dobrze zrobione, nie są tylko papierowym tłem dla głównej bohaterki.

Można powiedzieć, że to wyciskacz łez, ale to mało powiedziane. Każdy odcinek to wizualny i fabularny majstersztyk.

Wady

Chociaż od samego początku ciągle zachwalam to anime, to są też wady. Dla niektórych wadą może być powolny rozwój akcji i bohaterki. Twórcy się nie śpieszą i dają jej dokładnie tyle czasu, ile potrzebuje. Nie jest to więc pozycja dla fanów szybkiej akcji. Jest tu parę widowisk walk i scen militarnych z kumulacją w finale, ale są one jedyne dodatkiem.

Podsumowanie

Nie trudno się domyślić, że zdecydowanie polecam Violet Evergarden. Dla kompleksowej fabuły, postaci i olśniewającej kreski. Nawet jeśli wolisz szybką akcję, obejrzyj pierwsze 3-4 odc., jeśli Cię nie przekonają, to faktycznie nie masz czego tu szukać. Ze względu na wolną akcją zalecałbym też nie oglądać całego sezonu na raz. Warto każdy odcinek „przetrawić” na spokojnie.

Kadr z Violet Evergarden

Moją subiektywną ocenę może poprzeć średnia ocena, prawie 100 tys. użytkowników, 8.58/10 na MyAnimeList. Z pewnością tytuł dołączy do panteonu najwyżej ocenianych przeze mnie anime.

Dla niektórych ważne może być, że na Netflixie można obejrzeć całość z polskimi napisami. Niestety nie wiem, jaka jest ich jakość, bo oglądałem z angielskimi napisami z innego źródła.

Oglądaliście Violet Evergarden? Jak wrażenia? Podzielcie się swoimi wrażeniami w komentarzach :) Tylko bez spoilerów!

Spodobał Ci się wpis? Podaj go dalej: