Spider-Man: uniwersum — recenzja filmu. Z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność

Spider-Man: Uniwersum - banner

Kto nie zna tych kultowych słów nierozerwalnie związanych z człowiekiem-pająkiem. Motto jednego z najbardziej rozpoznawalnych superbohaterów rozbrzmiewa już w pierwszych sekundach filmu i to głosem samego Wujka Bena z oryginalnej trylogii z Tobey Maguirem. W ten sposób rozpoczyna się najlepszy film z pająkiem w roli głównej i jeden z najlepszych filmów animowanych ostatnich lat.

Nastoletni Miles Morales trafia do prywatnej szkoły z internatem, gdzie nie odnajduje się wśród nadętych rówieśników. Nie pomagają też napięte stosunki z ojcem. Aby odreagować, oddaje się swojej pasji, czyli malowaniu graffiti. Jednak w opuszczonych stacjach metra zostaje ugryziony przez radioaktywnego pająka. Jak to się kończy, każdy wie. Jednocześnie znany nam Kingpin buduje maszynę zdolną łączyć się z innymi wymiarami. Przez co w Nowym Jorku głównego bohatera zaczynają się pojawiać inne wersje Spider-Mana.


Spider-Man, Spider-Gwen i Miles

Dwa Spider-Many spadające pośród drzew

Każdy może być bohaterem

Wielowątkowa fabuła rozwija się w szybkim tempie, co jakiś czas przecinając się ze spokojniejszymi fragmentami, jednak w żadnej sekundzie nie nudzi i nie dłuży się. Idealnie wyważono sceny akcji, humoru, dialogi oraz momenty na refleksję. Jednym z głębszych aspektów filmu jest świetnie poprowadzona relacja Milesa z Peterem B. Parkerem. Chłopak widzi w nim swojego mentora, jednak jemu los superbohatera nie sprawia radości. Jego życie prywatne się rozsypało, a on sam zaczął wątpić w sens bycia bohaterem. Tę wiarę przywraca mu Miles. Pokazuje, że aby być bohaterem, nie są potrzebne fantazyjne stroje i supermoce. Dobitnie podkreśla to plansza z cytatem Stana Lee puszczona pod koniec filmu:

„Ten, kto pomaga innym po prostu dlatego, że powinno lub musi to być zrobione oraz że jest to właściwe, bez wątpienia jest prawdziwym superbohaterem”.

W gruncie rzeczy Spider-Man jest taki jak każdy z nas. Ma własne problemy i własne życie, przez co możemy się z nim utożsamić. Nie jest bogaczem jak Batman czy kosmitą jak Super-Man. Każdy może nim być.

Młody Spider-Man obserwuje dorosłego Spider-Mana

 Uczta dla oczu

Całość oglądamy w cudownej animacji studia Sony Pictures Animations. Nad tytułem pracowała rekordowa, jak dla tego studia, liczba animatorów — aż do 180! I to widać! Idealnie przeniesiono stylistykę komiksów do trójwymiaru: z charakterystycznymi projektami postaci, komiksowymi dymkami i kadrami oraz efektami 2D. Przypomina to trochę teledyski League of Legends albo film Sin City. Animatorzy poszli zresztą o krok dalej i, co najbardziej mnie urzekło, oddali specyfikę druku offsetowego wraz z jego niedoskonałościami. Widzimy więc miejscami raster (charakterystyczne dla komiksów kropki) oraz aberrację chromatyczną, czyli rozwarstwienie składowych kolorów druków. Są to małe detale, ale sprawiają, że obraz wygląda obłędnie i z prawdziwą przyjemnością wychwytuje się takie smaczki. Zresztą, do kina poszedłem głównie dlatego, że urzekła mnie stylistyka animacji 😉

Jako że byłem na wersji z dubbingiem, opowiem o nim parę słów. W główną parę Spider-Manów wcielają się Mateusz Narloch (Ferb z Fineasza i Ferba) oraz Przemysław Stippa i muszę przyznać, że odwalili kawał dobrej roboty. Co ciekawe już wcześniej użyczyli głosu w kreskówce Mega Spider-Man, gdzie Przemysław również grał Petera Parkera 😉 Najważniejsze jest jednak to, że dubbing nie rzucał się w oczy, co znaczy… że był bardzo dobry, ponieważ nie było chwili, w której poczułbym jakiś zgrzyt bądź niespójność z obrazem. Cieszy fakt, że przetłumaczono tylko język angielski, natomiast zostawiono hiszpańskie czy japońskie wtrącenia. Z muzyką jest podobnie, czyli okej. Podkreśla to, co się dzieje na ekranie i dopełnia całość. Nie wybija się specjalnie ponad to ani nie zaniża jakości.

To be continued

Film animowany roku?

Podsumowując, Spider-Man: Uniwersum jest to jeden z najlepszych filmów animowanych, jakie ostatnio widziałem i bodajże jeden z najlepszych filmów w 2018. Składa się na niego wartka akcja w połączeniu z humorem, ciekawi bohaterowie i ich relacje oraz genialna animacja. Minusów jako takich nie znalazłem 😉 Disney mógłby się z tego filmu wiele nauczyć. Zresztą nie jestem w tej opinii odosobniony, bo film zbiera w zasadzie same dobre recenzje i opinie. Na popularnym filmowym portalu Rotten Tomatoes średnia ocen wynosi 97% od krytyków i 94% od widzów(1). O czymś to świadczy 🙂

P.S. Sony również nie próżnuje i ma w planach poszerzać to uniwersum, wiec możemy spodziewać się spin-offów, kontynuacji oraz filmów innych bohaterów np. Spider-Gwen. Mówi się także o serialu animowanym 🙂

  • tytuł oryginalny: Spider-Man: Into the Spider-Verse
  • studio: Sony Pictures Animations
  • czas trwania: 1h 57min.

Spodobał Ci się wpis? Będzie mi bardzo miło jak podasz go dalej i zostawisz po sobie ślad w komentarzach. Blog bez aktywności czytelników jest smutny.

(1) – ocena na dzień 31 stycznia 2019