Safari odwołane, PJM oraz Legion — przegląd miesiąca #01/19

W końcu jest! Widok, na który czekałem! Całe miasto, drzewa i ulice przykryte białym puchem. Część z was pewnie zgrzyta już zębami, ale ja uwielbiam ten klimat. Nawet jeśli jest mroźno a przez dziury w glanie wpada mi śnieg ;). Ale za bardzo wybiegam w przyszłość, w Styczniu nie było tak pięknie, jak na początku Lutego. Styczeń to czas podsumowań, planowania i postanowień. Jak wam minął ten początek nowego roku?

Kubki z herbatą, kawą lub innym ulubionym płynem w dłoń i zapraszam 🙂

 Jesteś tu przypadkiem? Przegląd miesiąca to nie jest typowy wpis na tym blogu a jedynie moim sposobem na zebranie myśli, podsumowanie ostatnich dni i zaplanowanie dalszych działań. Jest to też sposób na zauważanie nawet tych najmniejszych zdarzeń i gestów. Forma jest różna, zależnie od humoru, czasem cykl tu i teraz, czasem linki a czasem piszę, co mi ślina przyniesie na język.

Nowy rok, nowy ja

Spokojnie, żadnego couchingowania nie będzie! Po prostu zazwyczaj w tym okresie powstaje bardzo dużo wpisów na temat postanowień, formowania nawyków czy „słowach roku”. A ja lubię takie wpisy, bo skłaniają do refleksji nad własnymi celami, wartościami i przede wszystkim motywują do zmian. Moja vision board ciągle leży niezmieniona, chyba już od półtora roku, ale już niedługo 😉 Muszę tylko wybrać słowo roku!

Na teraz mogę się pochwalić nowym planerem. Chociaż zrobiłem ich wiele i co parę miesięcy robię nowy, to zawsze jestem tak samo dumny i nie inaczej jest tym razem 🙂 Jest przeznaczony na pierwszy kwartał i tym razem dodałem drobny akcent na tylnej okładce.

Sorry, że już jest taki zmaltretowany. Jakoś nie wpadłem na to, aby cyknąć fotki od razu po jego zrobieniu.

Jeśli również chcesz zrobić swój własny, spersonalizowany planer to tutaj opisałem jak to zrobić:

Jak zrobić kalendarz/ planer idealny? DIY

Safari jest odwołane

Wiem, że już od jakiegoś obiecywałem wpis na temat Safari w Dvur Kralove, ale ostatecznie nie napiszę go. Dużo o tym myślałem i tak będzie po prostu lepiej. Bardzo cenię sobie bliskość zwierząt i możliwość zobaczenia na żywo egzotycznych gatunków ALE chyba dorosłem do tego, aby spojrzeć prawdzie prosto w oczy. Zoo oznacza krzywdę dla zwierząt i odwiedzanie takich miejsc napędza ten proceder. Sentymenty muszą odejść na bok.

Nie będę się rozpisywał na ten temat, bo w świetny sposób opisała to Czarna Owca:

Warto uświadomić sobie, że są obiekty turystyczne i jako takie są przede wszystkim nastawione na zysk, a więc są budowane pod kątem wygody klienta, a nie trzymanych tam zwierząt. Te nie mają tam odpowiednich warunków, otacza ich nieustanny hałas, a przede wszystkim mają za mało przestrzeni! Wiele zwierząt przetrzymywanych wbrew swojej woli w zoo cierpi na choroby psychiczne. Stereotypię (nieustanne powtarzanie tych samych ruchów) mogłem zobaczyć na własne oczy na przykładzie miodożera i żyrafy.

Więc dlaczego nie chce polecić Safari? Przecież to nie to samo co zoo…. Otóż to konkretne jest, to ten sam obiekt 😉 Nie chce jednak demonizować Safari — w tej części zoo nie ma wybetonowanych wybiegów, a przestrzenie dla zwierząt są o wiele większe i naprawdę należy się za to spory plus. Chciałbym, aby przynajmniej tak wyglądało całe to zoo, a także każdy inny ogród zoologiczny. Pamiętajmy jednak, że wciąż są to obiekty, które mają przede wszystkim zarabiać.

Pierwszy raz w filharmonii

Nie, nie zbłądziłem! Byłem tam z własnej woli, po raz pierwszy w życiu 🙂 Akurat była okazja, aby obejrzeć występ chóru Bang on a Can All-Stars w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu.

Już samo wejście do budynku robi wrażenie! Być może wychodzę na nieobytą osobę, ale dla mnie to było coś nowego. Poczułem się jak w innym świecie… zresztą dla kogoś, kto zwykle chodzi na koncerty do klubów, to rzeczywiście jest inny świat 😉

Zdjęć niestety nie mam. Chwilę po tym, jak wyciągnąłem telefon i zrobiłem zdjęcie, z głośników rozległ się miły, kobiecy głos oznajmujący by… nie robić zdjęć ani sali, ani zespołowi a telefon należy wyłączyć bądź wyciszyć. Ups!

Wystąpienie składało się z trzech części. Little Match Girl Passion opowiada znaną nam wszystkim historię Dziewczynki z Zapałkami. Jak dla mnie była to najlepsza część, chociaż i do niej mam zastrzeżenia, bo wystrój sceny zupełnie nie pasował do śpiewanej opowieści. Początkowo myślałem, że świateł nie da się zmienić, ale w kolejnych częściach okazało się, że jednak się da, a nawet puszczano slajdy z rzutnika.

Następnie był pełen dysonansów utwór For Madeleine. Tutaj przyznam, że chociaż zapoznałem się z historią stojąca za jego powstaniem, to wciąż pozostanie dla mnie… kakofonią.

Anthracite Fields kończący całość opowiada o młodych chłopcach pracujących, a raczej wyzyskiwanych, w kopalniach węgla. Trochę smutne, a trochę nudne, bo podobnie jak pierwsza część miało dużo powtórzeń, które po prostu nużyły. Jednak pomimo tego całość była fascynująca i osobiście była wyjściem poza schemat. Sam pewnie bym tam nie poszedł, dlatego dziękuję N. za zaproszenie i pójście ze mną 🙂

PJM — codziennie jeden znak

Dobre wieści dla każdego, kto choć trochę interesuje się językiem migowym! Iwona Cichosz (@iwonacihosz) codziennie uczy na swoich Instastories jednego znaku. Polecam obserwować 🙂 Może się wydawać, że jeden znak dziennie to nie dużo, ale każdy kolejny dzień przybliża nas do lepszego zrozumienia i możliwości rozmawiania z Głuchymi. Spóźnialscy nie muszą się martwić, bo Iwona zapisuje relacje ze znakami, więc można je oglądać od początku. A jeśli i was nurtuję to samo co mnie, to dowiedziałem się, że:

  • nie ma rozróżnienia na lewą i prawą rękę, więc np. „przepraszam” można pokazać głaskając zarówno lewą dłoń, jak i na odwrót,
  • zasadniczo miga się dwiema rękami, miganie jedną ręką to już level pro. 😉

We are Legion

Zazwyczaj staram się ograniczać wzmianki o grach, które mnie jarają (byłoby tego za dużo!), ale tym razem nie mogę się powstrzymać!

Obecnie w Dead by Daylight mam już więcej godzin niż w Overwatch’u… co może dziwić. Obiektywnie mówiąc, jest to gra mniej dopracowana, gdzie twórcy średnio zajmują się bugami i balansem za to chętnie dodają nową zawartość do gry. Oczywiście płatną. 😉

Ale nic na to nie poradzę, ta gra jest po prostu wciągająca. Ostatnio nawet zacząłem odnajdywać przyjemność w tropieniu i nękaniu ludzi, by potem nadziać ich na hak. Zazwyczaj to ja byłem zwierzyna, teraz gram obydwiema rolami. 😉

Czemu o tym piszę? Bo ostatni dodatek trafił dokładnie w moje gusta estetyczne! Legion to nietypowy killer, bo nie jest jedną osobą. To grupa nastolatków znudzonych życiem w małym miasteczku i chcących od życia czegoś więcej.

The Legion/ Dead by Daylight

Już po samym zwiastunie wiedziałem, że mi się spodobają a wyjście dodatku tylko mnie w tym utwierdziło 🙂 Na tyle, że Legion to mój jedyny plan na cosplay w tym roku. Trzymajcie kciuki!

Warto poczytać i posłuchać

Na koniec jak zwykle zapraszam na przegląd wartościowych treści.

Co się dzieje ze zwierzętami? bardzo ważny tekst dotyczący niemal każdej pola, na których wyzyskiwane są zwierzęta i nie tylko. Od bezdomności, przez wykorzystywanie w cyrkach i ogrodach zoologicznych po eksperymenty na nich i wykorzystywanie przez wojsko.

[WIDEO] Doda: Mój mąż pogonił sławnego homofoba — Pewnie już zauważyliście, że lubię słuchać wywiadów i chociaż nie śledzę kariery artystycznej Dody, to bardzo lubię słuchać wywiadów z nią, bo po prostu miło się słucha rozmów z kimś inteligentnym.

[WIDEO] Arlena Witt: „Rozpoczęłam działalność na YouTube dopiero po przejściu przez psychoterapie.” — Arlena to kolejna inteligentna osoba, której wywiady uwielbiam słuchać. Zresztą, ludziom z Internetu chyba nie muszę jej przedstawiać 🙂 Tutaj w towarzystwie Macieja Orłosia.

Spodobał Ci się wpis? Będzie mi bardzo miło jak podasz go dalej i zostawisz po sobie ślad w komentarzach. Blog bez aktywności czytelników jest smutny.