Dachowanie, victim shaming i safari – przegląd miesiąca #09-10/18

Właściwy tytuł powinien brzmieć przegląd miesięcy, bo od ostatniego przeglądu zdążył minąć i wrzesień i październik…ups. W międzyczasie już na dobre zdążyła się zadomowić jesień a wraz z nią piękna aura. Lubię takie chłodniejsze, ale słoneczne dni idealne na spacer. Co z tego, że moje spacery trwają góra 15 minut. Lubię tak. Jedyny minus jest taki, że przez moje późne wstawanie mam bardzo skrócony dzień.

Czy zniknąłem, bo tak się dużo działo? I tak, i nie.

Kubki z herbatą, kawą lub innym ulubionym płynem w dłoń i zapraszam ?

 Jesteś tu przypadkiem? Przegląd miesiąca to nie jest typowy wpis na tym blogu a jedynie moim sposobem na zebranie myśli, podsumowanie ostatnich dni i zaplanowanie dalszych działań. Jest to też sposób na zauważanie nawet tych najmniejszych zdarzeń i gestów. Forma jest różna, zależnie od humoru, czasem cykl tu i teraz, czasem linki a czasem piszę, co mi ślina przyniesie na język.

Safari w środku Europy

Wrzesień przeciekł mi między palcami i nawet nie pamiętam co się w nim działo… Gdyby nie to, że robiłem zdjęcia! Uwielbiam chwytać chwile w ten sposób. I nie zgadzam się, gdy ktoś mówi, że patrząc się przez obiektyw coś tracimy z odwiedzanego miejsca. Tylko dlatego, że jesteśmy skupieni na zdjęciu, nie oznacza, że nie chłoniemy atmosfery danego miejsca. Pamięć bywa złudna, a zdjęcia w niczym nie przeszkadzają, jeśli zna się umiar.

Z pewność wart zapamiętania był udział w safari w Zoo Dvur Kralove. Kto czyta mnie od początku, ten wie, że byłem tam również rok temu. Niestety było to parę dni po sezonie i zoo było pustawe a wiele atrakcji nieczynnych. Ale jakby ktoś chciał, to np. taki park linowy wciąż działał.

Poniżej przypominam wpis [KLIK]

Weekend w Czechach – Hradec Kralove. Co warto zobaczyć a co nie warto

Z safari też powstanie wpis. Cierpliwości. Co prawda teraz jest już za późno, by jechać, ale przyda się za rok 🙂

Wrocław z wysokości i gdzie warto zjeść

Ostatnio pisałem, że nadrabiam zaległości z Wrocławia i tak samo było we Wrześniu. Co ciekawe, gdyby nie zrobione zdjęcia to zupełnie zapomniałbym wspomnieć o tym wypadzie! W ciągu jednego dnia zwiedziliśmy dwie różne platformy widokowe. Mostek Pokutnic oraz wieżę Kościoła Marii Magdaleny. I chociaż mocno wiało, a deszcz starał się nam pokrzyżować szyki, to widoki było piękne. Naprawdę warto, tym bardziej że wstęp jest śmiesznie tani.

Opis zdjęcia: widok z Mostku Pokutnic na Wrocław

Jednym z symboli Wrocławia jest Panorama Racławicka. Ogromny obraz otaczający po okręgu widza daje wrażenie uczestniczenia w Bitwie pod Racławicami. W ciągu 30-minutowego zwiedzania przewodnik opowiada o każdym aspekcie dzieła, zarówno historycznym, jak i technicznym. Po wyjściu nie musimy już zastanawiać się, kim były poszczególne postacie i co robią, wszystko wiemy 😉 Plus za słuchawki z tłumaczeniem, czego bardzo brakowało mi w tego typu miejscach w Czechach.

P.S. na tym samym bilecie możemy zwiedzić Muzeum Narodowe oraz Pawilon Czterech Kopuł 🙂

Nie mogę nie wspomnieć o miejscu, gdzie ostatnio zatrzymujemy się jeść. Na samym środku rynku na przeciwko Feniksa znajduje się Vega Bar…. istne cudo i wybawienie dla podniebienia!

Opis zdjęcia: po lewej zestaw obiadowy z samosą, po prawej wegański sernik
Po lewej zestaw obiadowy z samosą, po prawej wegański sernik. Pycha!

Lokal jest piętrowy, gdzie na parterze jest główne menu a na piętrze przede wszystkim lody i słodkości. Same menu jest dosyć rozbudowane i na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Trzeba zwracać uwagę na godzinę. Czasami bywa zatłoczony, a wieczorami nie mogliśmy dostać enchilady. Cóż, będziemy dalej próbować!

Osobiście polecam zestaw obiadowy z samosą a odradzam seitana. Chyba że ktoś go lubi… ja jadłem go pierwszy raz i zupełnie mi nie podszedł. A po obiedzie warto skosztować ciasta i lodów… pychotka! Swoją drogą muszę też pochwalić bardzo sympatyczną i miłą obsługę. Na obydwu piętrach 😉

Znów na konwencie!

W Październiku również nie mogłem narzekać na nudę. W każdy weekend miałem zaplanowany wyjazd. Co jest bardzo niepodobne do mnie. Zwykle gdy w jeden weekend gdzieś wychodzę, to w następny chcę odpoczywać, głównie od ludzi.

Na początku miesiąca w końcu udało mi się powrócić do konwentowania! O czym już pisałem i jestem wdzięczny, że powrót nastąpił wcześniej, niż myślałem. W dniach 9-10 października w Poznaniu odbył się Japanicon. Relacja z niego to jedyny wpis, który ostatnio napisałem.

Tutaj link 🙂 [KLIK – RELACJA Z JAPANICONU]

JAPANICON 2018 – relacja i powrót do konwentowania

A o tym, czym jest konwent i jak się na niego przygotować napisałem odpowiednio tutaj i tutaj.

Co to jest konwent? Jakie atrakcje mnie czekają?

Twój pierwszy raz na konwencie. Jak się przygotować, co spakować, tipy i porady

Na kolejny konwent nie musiałem długo czekać, bo już dwa tygodnie później uczestniczyłem w Animecon Halloween. Też w Poznaniu. Na dniach pojawi się relacja z niego 🙂

Cień Łupieżcy Grobowców

14 Września miała premierę wyjątkowa gra, na którą czekałem z wytęsknieniem…. Shadow of the Tomb Raider! Chociaż stosunkowo mało było materiałów promocyjnych to i tak byłem nakręcony i poniższe zdjęcie chyba pokazuje dlaczego.

Opis zdjęcia: kolekcja gier i książek Tomb Raider, na samym wierzchu Shadow of the Tomb Raider

Sam tytuł już przeszedłem. Nie na 100%, ale główny wątek ukończyłem. I jest to najbardziej dojrzała i mroczna część nowej trylogii. Czasami klimat zahacza nawet o horror! Trudno jest być obiektywnym, gdy uwielbiasz Larę i wszystkie Tomb Raidery… więc powiem tylko: WARTO!. Chociaż klimat najlepszy miała pierwsza część trylogii 😉

Nowa sportowa zajawka

Gdyby któryś z moim byłych wuefistów dowiedział się, że lubię sport to, chyba by mu szczęka opadła. W-f był moim największym koszmarem szkolnym, a każdego nauczyciela tego przedmiotu traktowałem jak osobistego wroga. A to nie tak, że nie lubię sportu… po prostu nie lubię sportów drużynowych i tej niezdrowej rywalizacji. Niestety wyobraźnia wuefistów kończyła się na piłce nożnej i siatkówce…

Ostatnio miałem okazje spróbować czegoś, co od dawna chodziło mi po głowie. Wspinaczki ściankowej! Lubię zręcznościowe ćwiczenia, więc wiedziałem, że i wspinaczka mi się spodoba. Nie sądziłem jednak, że jest to taki wycisk i, że może być świetną alternatywą do siłowni!

Idealnie by było wpleść ściankę w harmonogram ćwiczeń, i tak chcę zrobić. A na razie… jest to kolejne spełnione marzenie i kolejna rzecz, o której mogę powiedzieć ZROBIŁEM TO! Niby nic wielkiego, ale takie małe rzeczy składają się na ciekawe życie 🙂

Nie mówię gdzie, bo nie mam porównania z innymi miejscami. Nie wiem, czy tanio czy drogo, ale na pewno było dosyć kameralnie.

Dachowanie i victim shaming

Nie jest to tak, że wszystko było super. Wracając z konwentu miałem pierwszy w życiu wypadek. Kierowałem podczas ostrego deszczu i wpadłem w poślizg… a następnie wpadłem w rów i dachowałem. Brzmi strasznie, ale tak naprawdę nic wielkiego się nie stało. Mnie nic, a pasażer się poharatał o szkło.

Jedynie auta było mi szkoda. Za to pomoc innych kierowców przywróciła mi wiarę w ludzkość. Służb porządkowych również… z wyjątkiem policji.

Ile razy mieliście do czynienia z policją? Jak wrażenia? Ja miałem parę razy… nie więcej niż palców obydwu dłoni. Ale prawie każde takie spotkanie kończyło się żalem zamiast poczuciem sprawiedliwości. Czasem kończyło się też wściekłością.

Tak jak spotkanie z dzierżoniowską policją, która wtórnie wiktymizuje ofiary i obarcza ich winą, w czym prym wiedzie pewna pani sierżant. I nie mówię tu o wypadku, bo ten miał miejsce kilometry dalej. Niestety victim shaming ma się dobrze, a nawet pośrednio uczy się go w szkole (o tym w linkach poniżej).

Powrót Jaśmin i Kryminalnych, oraz inne polecanki

Ponieważ dwa miesiące to wbrew pozorom bardzo dużo czasu to treściami, którymi chciałbym się podzielić, też jest niemało. Ale nie będę zasypywać masą linków, wybiorę to, co najciekawsze.

Co najważniejsze na YouTube powróciła Jaśmin! Jeśli ktoś nie kojarzy to prowadzi ona kanał Stanowo.com i jest to mój absolutnie ulubiony kanał do słuchania. Oczywiście można go oglądać, ale filmy są przede wszystkim gadane i tak je konsumuję. Są tam treści o stanach, ale chyba największy rozgłoś ma seria kryminalnych opowieści.

To, co wyróżnia kanał to naprawdę solidny research. Wiele kanałów o strasznych czy kryminalnych historiach ogranicza się do Wikipedii… ale nie tutaj. Tutaj w ruch idzie prasa, książki, filmy i zagraniczne strony. Filmy są długie i w formie przypominają podcasty.

Czy narkotyki powinny być legalne? Czy zoo powinny być zakazane?

Wśród reklam na fejsie często pojawiała mi się reklama Kialo. Pytała się mnie czy zoo powinny być zakazane… Chociaż reklamy zwykle ignoruję, to ta mnie zaintrygowała. Byłem ciekaw, jakie są argumenty. A, że reklama mnie prześladowała, to w końcu się ugiąłem i kliknąłem.

Okazało się, że Kialo to platforma, na której można prowadzić dyskusje na różne tematy np. czy narkotyki powinny być zakazane albo czy mundurki szkolne mają sens. Zarówno w formie argumentów za i przeciw, jak i pojedynczej listy argumentów. Pod każdym z nich można prowadzić dyskusje nad jego zasadnością i można go niejako upvotować. Może nie jest to szczególnie miarodajna czy obiektywna polemika, ale pozwala otworzyć umysł na inne możliwości, których być może nie braliśmy wcześniej pod uwagę.

Mnie znęcili tematem zoo i szczerze mówiąc, zastanawiam się nad tym za każdym razem, gdy jakieś odwiedzam i widzę zwierzęta zamknięte na betonowych wybiegach ku uciesze gawiedzi. Również jak byłem na wspomnianym safari. Dyskusje możecie przeczytać tutaj:

Inne interesujące:

Warto poczytać i oglądnąć

Skoro przy szkole jesteśmy to warto wiedzieć o czym się uczą dzieci w kontekście edukacji seksualnej… brak słów [KLIK]

Ważny głos w sprawie raz psów ze spłaszczonymi pyskami. Weterynarze powiedzieli dość! [KLIK]

Na miłe zakończenie mam dla was zbiór niesamowitych fotografii, wyróżnionych w tegorocznym konkursie Siena. Są przepiękne! [KLIK]

A na sam koniec film mojej największej inspiracji podróżniczej. O tym jak kręcić filmy telefonem.

Spodobał się Tobie wpis? Podaj go dalej: