Wrocław, Lubin i Pol’and’Rock – przegląd miesiąca #08/18

przegląd sierpnia

Czyżby zbliżał się już koniec lata? Żółć spalonej na siano trawy nieustannie kojarzy mi się z jesienią. I taki nieco nostalgiczny nastrój towarzyszy mi podczas pisania przeglądu. Próbuje sobie przypomnieć, co się działo w przeciągu ostatnich 30 dni. Było dużo słońca, radosnych, jak i bardzo smutnych chwil… a w tym wszystkim najpiękniejszy festiwal świata.

P.S. Te vouchery do Multikina ze zdjęcia na nic się nie przydały. Film był za 15zł, one były na 16zł… więc nic się nie da zrobić. A czemu? Bo nie!

Kubki z herbatą, kawą, czy innym ulubionym płynem, w dłoń i zapraszam 🙂

 Jesteś tu przypadkiem? Przegląd miesiąca to nie jest typowy wpis na tym blogu a moim sposobem na zebranie myśli, podsumowanie ostatnich dni i zaplanowanie dalszych działań. Jest to też sposób na uważność i zauważanie nawet tych najmniejszych zdarzeń i gestów. Forma jest różna, zależnie od humoru, czasem tu i teraz, czasem linki a czasem piszę, co mi ślina przyniesie na język.

Woodstock po raz kolejny

Obiecuję, że już ostatni raz w tym roku piszę o Woodstocku! Od lipca nieco nim spamowałem, ale hej! To mój ulubiony punkt lata i chyba jedyny plan na 2018r, który się udał i to pomimo pewnych trudności. Chcę się więc nim nacieszyć 🙂 Tym bardziej, że chociaż minął od niego raptem miesiąc to już teraz majaczy w mojej głowie jako odległe wspomnienie

Zresztą, co ja się będę powtarzał. O tym, jak go spędziłem, napisałem w relacji poniżej.

Zaraz będzie ciemno! – relacja z Pol’and’Rock Festival + migawka

Nagrałem również krótką migawkę, która za każdym razem sprawia, że się uśmiecham przypominając sobie te wyjątkowe 4 dni sierpnia.

No ok, ale sierpień składa się z większej ilości dni. Czy przez ten czas tylko i wyłącznie się leniłem? Patrząc na bloga, można tak pomyśleć, ale ja nie mogę powiedzieć, żebym na nie narzekał. Chociaż głównie nie ogarniałem i zmagałem z brakiem czasu, to poza pracą zaliczyłem dwa bardzo fajne mini-wyjazdy. Zacznijmy więc od tych pozytywnych aspektów.

Wrocław…

Wrocław - Pergola

Mieszkając ponad ćwierćwiecza w pobliżu Wrocławia, nigdy go porządnie nie zwiedziłem i nie sprawdziłem jakie atrakcje oferuję. Korzystając z tego, że i tak byłem w kinie na Iniemamocnych 2 (swoją drogą jedynka lepsza), zabrałem się z S. na Pergole na wieczorny pokaz fontanny multimedialnej. Dla niezorientowanych Pergola jest jednym z bardziej rozpoznawalnych miejsc Wrocławia. Znajdująca się za Halą Stulecia okala staw z fontanną multimedialną i jest świetnym miejscem na spacery. Zwłaszcza że jest w pobliżu ogrodu japońskiego i zoo. Dodatkowo jest miejscem bardzo fotogenicznym. Kto tam jest zawsze musi sobie zrobić zdjęcie :)

Sam pokaz był oczywiście podświetlany i z muzyką. Nie wiem, czy zawsze jest to muzyka klasyczna, ale mnie to akurat pasowało. Było efekciarsko, kolorowo i ładnie. Punkt wieczoru może to nie jest, ale miły dodatek do spaceru, zwłaszcza wieczornego.

Po tym byliśmy, już prawie na nocnym spacerze, po Ostrowie Tumskim. Niestety nie zapisałem z tego żadnego snapa. Smuteczek.

… i Lubin

Z kolei inny wieczór spędziliśmy w Lubińskim parku dinozaurów. I szczerze, uważam to za świetny pomysł! Chciałbym, aby było więcej takich inicjatyw, również w moim mieście.

Lubiński park dinozaurów

Lubiński park dinozaurów - tyranozaur

Podobno rodzice sadzają swoje dzieci na jego języku… chociaż co chwila są znaki, aby tego nie robić -.- Przez takie parapety darmowe atrakcje wciąż są zbyt rzadkie.

To już jest koniec

Rzadko poruszam tu sprawy firmowe, ale we wrześniu podjęliśmy decyzje o zamknięciu firmy, która współtworzyłem. Coś co przynosi więcej strat niż zysku nie ma sensu. I chociaż to oczywiste, to decyzja o zamknięciu czegoś, w co włożyło się serce jest dosyć przykre i najzwyczajniej w świecie jest mi smutno. I jeszcze bardziej melancholijnie.

Ale jak wiadomo, natura nie znosi próżni i mamy już kolejny pomysł. Taki, który dojrzewał już od zeszłego roku. I teraz w niego będę wkładał mój pot, łzy, krew… i inne płyny ustrojowe. Trzymajcie kciuki!

A teraz, wracając do nieogarniania. Przeczytałem dwa wpisy, które nieco pomogły mi to przejść. Pierwszy to wpis Marty dokładnie na ten temat:

Dlaczego nikt się nie przyznaje do tego, że nie ogarnia życia? Ja nie ogarniam. Tak po prostu

Natomiast drugi, z bloga Volantifaction, pozwala spojrzeć nieco dalej, co w kontekście moich planów bardzo się przyda.

A czy Ty, będziesz umiał wykorzystać życiową szansę?

Mogłeś przegapić

Oprócz relacji z Woodstocku napisałem wpis dla osób, które tak jak ja, nie rozstają się z soczewkami. Nawet w podróży i pod namiotami!

Soczewki kontaktowe w podróży

Warto przeczytać i zobaczyć

Spodobał Ci się wpis? Podaj go dalej: