Mokry Kraków, daleki Berlin i podsumowanie sezonu – przegląd miesiąca #06/18

Przegląd 18-06

Hejka! Po roku pisania przeglądów potrzebuję zmiany. Chcę, aby były one bardziej personalne, dokładniejsze, pisane na bieżąco (pod koniec miesiąca już słabo kojarzę, co się działo na początku) oraz obszerniejsze. Chcę więcej konkretnej treści, więcej inspiracji np. w poprzednim przeglądzie wspominałem o Kuchni Konfliktu. Nie miała ona nic wspólnego ze mną, ale była na tyle inspirująca, że chciałem ją przedstawić. Ten przegląd jeszcze nie spełnia moich oczekiwań, ale będzie tylko lepiej.

Jesteś tu przypadkiem? Przegląd miesiąca to mój sposób na zebranie myśli, podsumowanie ostatnich dni i zaplanowanie dalszych działań. Jest to też sposób na ważności i zauważanie nawet tych małych zdarzeń i gestów. Forma jest różna, zależnie od humoru, czasem tu i teraz, czasem linki a czasem piszę, co mi ślina przyniesie na język.

Co w czerwcu się działo – mokry Kraków

Pierwsza połowa miesiąca była bardzo pracowita i niewiele miałem czasu dla siebie. Dodatkowo mało spałem i być może dlatego byłem wiecznie zmęczony i dopadła mnie gorączka. Zdarza się, nauczka na przyszłość… a przynajmniej tak myślałem, bo pod koniec miesiąca była już potrzebna antybiotykoterapia.

Znaków od własnego organizmu nie ignoruję, więc zluzowałem i zaplanowałem na dwa następne weekendy wyjazdy… Odbył się jeden i nie tak, jak miało być. Miała być Europa Zachodnia (Berlin), potem Południowa, w końcu wyszedł Kraków. Z dwóch i pół dnia, zrobiło się pół dnia zwiedzenia i pół siedzenia w obskurnym hotelu rodem z PRLu. Popękane okna, brak ogrzewania, twarde, skrzypiące łóżka i śniadanie w piwnicy…

A post shared by @ryzowyalpak on

Największym minusem był jednak deszcz. Dziwnym trafem w aucie zrobiła się powódź i całkowicie zamokła mi kostka… w której trzymałem moje osobiste i ulubione rzeczy, w tym dopiero co zrobiony planer. I tylko szczęśliwym zbiegiem okoliczności całą elektronikę miałem na kolanach. Przypadkiem pisałem wpis testując jednocześnie gimbala. Ja to mam fart!

Wisła - widok z Wawelu

Kraków - centrum

Ale nie narzekam, bo to, co zobaczyłem, przekonało mnie, że Kraków to nie tylko smog i maczety, ale piękne miasto, które zasługuje, by lepiej je poznać. I opisać to na blogu 🙂 Tym, bardziej, że akurat, kiedy tam byłem trwały Wianki. Festiwal był obecny niemal w całym centrum, przez co wiele miejsc było ogrodzonych barierkami i zastawionych scenami… i całkowicie niefotogenicznymi. Szkoda.

Nic jednak straconego Kraków nigdzie mi nie ucieknie. Europa też nie.

Mogłeś przegapić

W tym samym czasie na blogu pojawiły się dwa dość ważne wpisy:

Toksyczna męskość – 7 rzeczy, które nie czynią cię mniej męskim

Dlaczego warto się przytulać – korzyści dotyku i kontaktu fizycznego

Zakup miesiąca – gimbal do smartfona

Czyli uczę się sztuki kręcenia, montowania i tworzenia historii. Dla tych, co nie interesują się tym tematem, gimbal to inaczej mówiąc stabilizator obrazu. Dzięki niemu możesz nagrywać z ręki, a mimo to obraz nie skacze i wygląda, jakby był nagrywany profesjonalnym sprzętem.

Zhiyun Smooth Q

Wybrałem model do smartfona, a dokładniej Zhiyun Smooth Q. Głownie dlatego, że lustrzanki, czy kamery, po prostu nie mam 🙂 A nagrywam tym, co mam, czyli smartfonem. Niestety, chociaż samo urządzenie ma dobre opinie to jego oprogramowanie już nie. Wersja na androida od dawna nie jest aktualizowana, przez co u mnie, z Xiaomi Redmi 3S, podczas nagrywania kamera co chwila traci fokus. W Samsungu znajomego tego problemu nie ma, przyczyna niewiadoma.

Dobrze się złożyło, że pierwszy raz testowałem go w Krakowie. Mimo wszystko na początku było to krępujące, chodzić i nagrywać z takim ustrojstwem a mimo złej pogody na miejscu było pełno turystów więc łatwo wtopiłem się w tłum 🙂

Plany i marzenia cele na Lipiec

  • Zaplanować wakacje — jakkolwiek by to nie brzmiało w planach mam zaplanować coś innego. Chociaż za słońcem nie przepadam to w lecie dzieje się najwięcej inicjatyw, co chwila jest gdzieś festiwal kolorów, piana party, festiwale, konwenty… i tym razem chce to w pełni wykorzystać.
  • Zadbać o zdrowie i wzmocnić odporność
  • Nadrobić zaległości z czerwca — co wiąże się z poprzednim punktem.
  • Przygotować się na Woodstock — nie mam namiotu, planu, dojazdu, z nikim się jeszcze nie zgadałem… mam wymieniać dalej? Dodatkowo Woodstock odbywa się na początku miesiąca, kiedy mam więcej pracy więc będę musiał ją wykonać wcześniej…
  • Zadbać o social media — nie da się ukryć. Social media to nie jest moja mocna strona. Naiwnie wierzyłem, że skoro aktywnie siedzę w internecie od podstawówki, to będę to umiał… tak to nie działa. Łatwo to można poznać po mojej stronie na fb. Czasem chciałbym coś wrzucić… ale nie wiem co! Czas to zmienić! Tym bardziej że to nie jedyna strona, którą prowadzę… trochę wstyd.

Podsumowanie sezonu anime Wiosna 2018

Wotaku ni koi wa muzukashii

Miałem robić osobny wpis z podsumowaniem, ale tak naprawdę nie ma co podsumowywać. Z czasem zapomniałem o większości tytułów, które zacząłem oglądać i nie wiem, czy je skończę. Nieraz nie warto tracić na to czasu. Nie mówię, że sezon był zły, ale większość dobrych tytułów to były kontynuacje. I to akurat tych serii, których nie widziałem (ale mam w planach!) jak np. Tokyo Ghoul. Jednakże, aby słowu było zadość:

Boku no Hero Academia (3 sezon)  — Fabuła ciągle idzie do przodu i trzyma poziom. Mnie nie nudzi, a nie jestem fanem tasiemców, którym BnHA pomału się staje. Może to zasługa oryginalnej kreski, może ciekawych bohaterów, a może dlatego, że mój ulubiony ostatnio ship ma tam swoje pięć minut.

Wotaku ni Koi o Muzukashii — czyli miłość jest trudna dla otaku. O tym już wspominałem i jest to jedyny tytuł, poza powyższą kontynuacją, który mogę ze szczerym sercem polecić. Nieczęsto bohaterami są dorośli otaku przed 30-stką. W końcu to z nimi jest mi łatwiej się identyfikować niż z licealistami. Anime jest o życiu codziennym, ale mimo wszystko nie nudzi i jest zabawne.

Mahou Shojou Ore — dwie dziewczynki dzięki sile miłości przemieniają się w magicznych… mięśniaków. Pomysł mi się spodobał, ale wykonanie jest dosyć kiepskie. Sceny dłużą się niemiłosiernie, animacja jest oszczędna ,a gagi tylko czasem są śmieszne. Nuda.

Steins;Gate 0 — jest to kontynuacja jednej z najlepiej ocenianych serii, która miała premierę… 7 lat temu. Być może dlatego wielu wątków nie pamiętam i teraz fabuła wydaje mi się strasznie zagmatwana. Mimo wszystko tych, którzy widzieli poprzedniczkę, chyba nie trzeba namawiać.

Last Period: Owarinaki Rasen no Monogatari — ładne i urocze postacie walczą z przeciwnościami losu w świecie fantasy. Tak można to podsumować. Niby coś się dzieje, ale fabuła nie jest tu mocną stroną. Jedyną mocą stroną jest kreską, postacie są przeurocze i tylko dlatego udało mi się obejrzeć kilka odcinków.

Warta uwagi jest też Persona 5. To ekranizacji gry o tym samym tytule a jeszcze nigdy żadna Persona nie zawiodła mnie w kwestii fabuła. Kreska też jest niczego sobie i jest spójna z grą.

Warto poczytać

Ponieważ zbliża się sezon piknikowania i urlopów, a warto wiedzieć jak robić to z głową i poszanowaniem środowiska, podrzucam dwa artykułu z bloga Ulica Ekologiczna:

Spodobał Ci się wpis? Podaj go dalej: