Park Trampolin, Doda oraz najlepsza książka dla wegan — przegląd miesiąca #05/19

Fotografia wnętrza opuszczonego szpitala

Ostatni przegląd pojawił się w lutym, a więc prawie pół roku temu… nie da się ukryć, że niezbyt udaję mi się regularność tej serii. Tak samo, jak pozostałych wpisów. Teoretycznie mogłem pisać kolejne przeglądy w międzyczasie, ale czy jest sens, aby co drugi wpis nim był?

Od Lutego uzbierało się wiele rzeczy, ale nie będę zamęczał prywatą. Mam do polecania przede wszystkim super książki (a jeszcze lepszą polecę w następnym przeglądzie) oraz niezbyt nowe, ale świetnie nakręcone i głębokie filmy.

Czy to oznacza powrót (kolejny) do regularności? Mam nadzieje!

 Przegląd miesiąca to nie jest typowy wpis na tym blogu, a jedynie moim sposobem na zebranie myśli, podsumowanie ostatnich dni i zaplanowanie dalszych działań. Zauważam dzięki temu nawet najmniejsze wydarzenia i gesty. Jest to też miejsce na polecanki książek, filmów i wszystkiego, co warte jest uwagi. Forma jest różna, zależnie od humoru, czasem cykl tu i teraz, czasem linki a czasem piszę, co mi ślina przyniesie na język.

Co się działo w Maju? (i pozostałych miesiącach)

Od początku roku spacerowałem tyle, co chyba nigdy w życiu. Dopisywała nie tylko aura, ale także świetne towarzystwo. Obecnie jest z tym gorzej… po pierwsze nie mam z kim, a po drugie trudno teraz wyjść na dwór, aby nie narazić się na raka skóry w ciągu 5 minut. Mimo wszystko staram się.

Fotografia Pergoli we Wrocławiu

Zdjęcie autora na Pergoli

Zaliczyłem też parę koncertów, noc muzeów oraz opuszczony szpital.

Ogólnie zapraszam na Insta, bo tam też się dzieją fajne rzeczy ;) Czasem nawet napiszę coś mądrego.

Park Trampolin

W ramach odkrywania nowych rzeczy tym razem padło na park trampolin. Zaczęło się na nieodpowiednich skarpetkach (za duży poślizg), a skończyło na nadwyrężeniu kręgosłupa… ale i tak było warto! Pierwsze razy takie bywają.

Gif pokazujący tor przeszkód w parku trampolin

Królowa jest tylko jedna

Pod koniec maja odbyły się Dni Świdnicy, a na nich pewnego wieczoru zabłysnęła gwiazda Doroty Rabczewskiej, czyli Dody! Każdy zna, więc nie będę się rozpisywać.

Koncert Dody

Szczerze mówiąc, nie miałem ochoty tam iść. Kiepsko się czułem psychiczne, a fizycznie miałem gorączkę. Skończyło się na mega dawce pozytywnej energii i zabawy. I nie wiem czemu wcześniej nie obserwowałem Doroty na Insta, bo tam jest podobna energia. Jeśli jeszcze nie obserwujesz, to zachęcam — @dodaqueen.

Koncert zespołu Plethora

Przeczytane ostatnio…

Fotografia książek #sexedpl i Wege. Dieta roślinna w praktyce

Wege. Dieta roślinna w praktyce

Jeśli miałbym wskazać najbardziej kompletną i najrzetelniejszą pozycję o diecie roślinnej, to wskazałbym właśnie tą. Na nieco ponad 320 stron zawarto praktyczny przewodnik po składnikach odżywczych w bezmięsnym świecie. Całość udokumentowana licznymi badanami. Książka Iwony Kibil powstawała pod redakcją naukową Danuty Gajewskiej oraz PZWL Wydawnictwa Lekarskiego jest więc zgodna z aktualną wiedzą lekarską, oraz obecnymi wskazaniami i praktyką kliniczną.

Autorka wiele uwagi poświęca odpowiedniemu bilansowaniu diety roślinnej, tak aby dostarczyć wszelkich potrzebnych składników, uniknąć niedoborów, a także zwraca uwagę na błędy żywieniowe. Wszelkie porady są napisane w prosty sposób z uwzględnieniem produktów dostępnych w Polsce. Ponadto bilansując dietę bezmięsną uwzględnia każdy jej aspekt, oraz grupę docelową np.:

  • osoby aktywne fizycznie,
  • osoby w ciąży oraz karmiące,
  • seniorów,
  • niemowląt i małych dzieci,
  • oraz wiele innych

Siłą tej książki jest wiedza oparta na aktualnych badaniach naukowych oraz praktyczne porady pomagające wdrożyć dietę roślinną w życie — kupowanie produktów, komponowanie posiłków, dobieranie suplementacji itp.

Pozycja obowiązkowa dla wegan, przyszłych wegan, rodziców dzieci na diecie roślinnej oraz po prostu dla ludzi świadomie dbających o swoje zdrowie, i naszą planetę.

#sexedpl

Czyli rozmowy Anji Rubik o dojrzewaniu, miłości i seksie.

Teoretycznie jest to książka dla dojrzewającej młodzieży. Dla młodzieży, która nie ma dostępu do rzetelnej edukacji seksualnej w szkole, a w Internecie może natchnąć się na wątpliwe źródła informacji. Dlaczego jako dorosły sięgnąłem po nią? Ano dlatego, że sam też kiedyś byłem uczniem tego samego systemu i moja edukacja seksualna zakończyła się na 2 lekcjach wychowania do życia w rodzinie.

Wnętrze książki #sexedpl

Oczywiście jako dorosły uzupełniłem swoje braki, ale mimo wszystko dobrze jest przypomnieć sobie pewne kwestie np. o STI. Tym bardziej że książkę bardzo przyjemnie i szybko się czyta, jest pięknie wydana, a wiedza oparta jest na aktualnych badaniach i wiedzy medycznej. Żadnych zabobonów, indoktrynacji czy straszenia seksem.

Warto mieć na półce i czasem podrzucić jakiejś latorośli w rodzinie 😉

… oraz obejrzane

W przeciągu kilku ostatnich miesięcy pobijam swój rekord oglądanych filmów fabularnych — nawet do dwóch-trzech miesięcznie! Biorąc pod uwagę, że jeszcze do niedawna tyle oglądałem rocznie to sporo. Część już widziałem, ale chciałem odświeżyć i komuś pokazać, a cześć siedziała bardzo długo na mojej liście do obejrzenia.

Sucker Punch

Babydoll zostaje niesłusznie oskarżona o morderstwo i umieszczona przez ojczyma w zakładzie psychiatrycznym, gdzie czeka na nią zabieg lobotomii. Tam poznaje resztę zamkniętych dziewczyn i układa plan ucieczki.

Kadr z filmu "Sucker Punch"

Rzeczywistość przeplata się tu jednak ze światem fantazji dziewczyny. W jednej chwili obserwujemy ją na psychiatrycznej kozetce z panią doktor u boku, w następnej scenie pani doktor jest już burdelmamą, a w jeszcze kolejnej Babydoll walczy z demonami oni w ośnieżonym azjatyckim klasztorze. Nierzadko fantazje osadzają się jedna w drugiej, za każdym razem zadziwiając rozmachem.

Nie jest to film dla każdego. Jedni będą w nim widzieć arcydzieło, a inni niezrozumiałą kakofonię. Najlepiej samemu sprawdzić. Warto, chociażby dla przepięknych zdjęć, szybkiej akcji oraz genialnego soundtracku. Do dzisiaj go słucham!

Kadr z filmu "Sucker Punch"

Labirynt Fauna

Kiedyś, kiedyś ten film leciał na TVP2. Byłem wtedy dzieckiem, ale z tego co pamiętam, przez 3 tygodnie z rzędu nadawano tam tytuły, które w jakiś sposób wryły mi się w pamięć i nie dawały zapomnieć. Są to „Sala Samobójców” (o której chce napisać osobny wpis), „Transameryka” i właśnie „Labirynt Fauna”. Jakie są wrażenia po ponownym obejrzeniu?

Kadr z filmu "Labirynt Fauna"

Pewne rzeczy dopiero teraz zrozumiałem, ale ocena jako tako się nie zmieniła. Nadal twierdzę, że to świetnie nakręcony film z pięknymi zdjęciami i mroczną historią, niczym baśń dla dorosłych. Guillermo del Toro stworzył świat, w którym przenikają się realia fantastyczne i historyczne. Z jednej strony opowiadając pośrednio o jednym z najtrudniejszych momentach w historii Hiszpanii — wojnie domowej oraz faszystowskiego reżimu Franco — a z drugiej głównym wątkiem są zmagania 11-letniej Ofelii z zadaniami postawionymi jej przez baśniowego fauna. Iluzoryczny świat przenika się z okrutną rzeczywistością, tworząc brutalny, ale niezwykle intrygujący obraz.

Dodatkowym plusem jest to, że film jest hiszpańskojęzyczny, mówiony naprawdę pięknym hiszpańskim.

Kadr z filmu "Labirynt Fauna"

Oczywiście były też inne filmy, w końcu minęło parę miesięcy od ostatniego przeglądu. Jednak reszta tytułów albo szczególnie mnie nie porwała (np. Halloween 2018, Deadpool czy Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć), albo była kiepska (Krzyk), albo zamierzam polecić je innym razem (Koe no Katachi).

Mogłeś przegapić

Mój pierwszy Pyrkon 2019! Relacja + wideo migawka

Jak nieświadomie pracowałem nad własną nieśmiałością

Słoik Miłości — idealny prezent DIY dla ukochanej osoby, nie tylko na Walentynki

Warto obejrzeć

Na koniec film z kanału, którego już nie raz polecałem.

Spodobał Ci się wpis? Będzie mi bardzo miło jak podasz go dalej i zostawisz po sobie ślad w komentarzach. Blog bez aktywności czytelników jest smutny.