Kill the rich — Joker nową ikoną buntu

Kadr z filmu "Joker" (2019). Na zdjęciu Joaquin Phoenix

Joker swoją premierę miał już kilka miesięcy temu i od tamtego czasu wiele zostało o nim powiedziane. Mam wrażenie, że już większość. Jeden z najpopularniejszych filmów 2019 roku. Zdobywca Złotego Lwa w Wenecji za najlepszy film konkursowy oraz nagrodą Satelity za najlepszą muzykę filmową i najlepszy scenariusz adaptowany. Z kolejnymi nominacjami. Z fenomenalną rolą Joaquina Phoenixa. Chwalony za artyzm zarówno przez widzów, jak i krytyków… a jednocześnie polaryzujący opinie publiczną swoją treścią.

To nie jest kolejny superbohaterski film

Kilka słów dla osób, które jeszcze nie widziały filmu. Po pierwsze — jak najszybciej to nadróbcie! Akurat w styczniu tego roku wychodzi na DVD i BD, więc będzie okazja. Po drugie — to nie jest typowy film na bazie komiksów. To jest dramat psychologiczny, w którym zanurzamy się coraz bardziej w postać i razem z nią doświadczamy przygnębiającej rzeczywistości, w jakiej przyszło jej się znajdować.

Piszę to, by uprzedzić, że nie trzeba być fanem filmów o superbohaterach, by mieć powód do seansu (czego jestem doskonałym przykładem). To, że główną postacią jest odwieczne nemezis Batmana z uniwersum DC, nie ma tu większego znaczenia. To nie jest na pierwszym miejscu, ani nawet na drugim czy trzecim. Część widzów była wręcz zdziwiona i nieusatysfakcjonowana, ponieważ spodziewała się kolejnego superbohaterskiego filmu napakowanego akcją. Tutaj tego nie doświadczymy. Jednak wszelkich oddanych fanów komiksów uspokajam. Joker jest postacią mimo wszystko zakorzenioną w naszej popkulturze i jako taka, została potraktowana przez reżysera z należytym szacunkiem.

W tym przypadku Todd Philips miał zupełnie inny pomysł na przedstawienie postaci. Mniej w sposób sensacyjny, a bardziej ludzki. Tym samym pokazuje, że Książę Zbrodni nie musi być płaską postacią. To nie jest tylko szalony i nieobliczalny klaun o zbrodniczych ambicjach. Dzięki wizji reżysera możemy zobaczyć co dzieje się pod powierzchnią spaczonego umysłu i co doprowadziło bohatera do upadku.

UWAGA! Poniższy tekst może zawierać drobne spoilery! Poza krótką recenzją będę między innymi pisał o problemach społecznych, których dotyka film i moich spostrzeżeniach na ten temat. Większości wątków nie zdradzam, ale wolę uprzedzić. Nie oszukujmy się jednak — wiemy, jak się skończy film. To nie finał trzyma nas w napięciu, a droga, która do niego doprowadziła.

Joker – studium upadku psychopaty

Aspirujący do bycia popularnym komikiem Arthur Fleck nie ma łatwego życia. Mieszka w ubogiej okolicy razem z matką, jest samotny, cierpi na depresje, a dodatkowo zmaga się chorobą nerwową objawiającą się niekontrolowanym tikiem. Mimo wszystko próbuje przetrwać w nieprzyjaznym świecie, pracując z zamiłowania jako klaun do wynajęcia.

W tych wszystkich niepowodzeniach nie sposób nie przywiązać się do niego i nie obdarzyć współczuciem. Utożsamiamy się z nim i kibicujemy, oglądając kolejne upadki i akty przemocy, których doświadcza. Nastrój się gdy zmienia z przypadkowo dostaje do ręki broń. Pierwsze trupy padają niedługo później, gdy zamożni młodzieńcy w marynarkach i krawatach terroryzują wagon metra. W swoim zachowaniu przypominają raczej zwykłych ulicznych chuliganów. Między innymi rzucają frytkami w kobietę, są wulgarni i próbują okraść Arthura.

Kadr z filmu Joker. Na zdjęciu Joaquin Phoenix wcielający się w tytułowego bohatera.

Kadr z filmu Joker. Na zdjęciu Joaquin Phoenix wcielający się w tytułowego bohatera.

Kadr z filmu Joker. Na zdjęciu pobity klaun leżący na ziemi.

Wieść o morderstwie w metrze szybko rozchodzi się po mieście, a ilustracja zamaskowanego klauna wisi na każdym słupie. Jednak wywołane emocje są różne. Śmierć zdeprawowanych elit po części daje nadzieje uboższej części miasta, a przynajmniej tak chce to widzieć główny bohater. Kolejne krwawe ofiary zdają się to potwierdzać, gdy w wyniku finałowej sceny Joker mimochodem staje się twarzą ulicznej rewolty wobec uciskającej rządzącej mniejszości.

Mieszane odczucia będą nam towarzyszyć praktycznie do samego końca seansu. Czy można usprawiedliwiać zbrodnie Jokera? Czy to jest właśnie recepta na rosnące nierówności? Film wyrzuca nas z naszej własnej strefy komfortu i skłania do refleksji nad porządkiem społecznym. Śmierć jednej osoby może być zarówno sprawiedliwością, jak i utratą najbliższego człowieka.

W tym emocjonalnym koktajlu wielką zasługę odgrywa Joaquin Phoenix. Rewelacyjne kreacja Jokera to jedna z największych zalet produkcji. Artysta daje tu prawdziwie wybitny koncert gry aktorskiej, pokazując stan mentalny bohatera za pomocą każdego słowa, każdego gestu czy grymasu, a nawet każdego spojrzenia.

Kadr z filmu Joker. Na zdjęciu Joaquin Phoenix wcielający się w tytułowego bohatera.

Kill the rich

Ze względu na swój wydźwięk film był szczególnie kontrowersyjny w Stanach. Obawiano się powtórki strzelaniny w kinie w Aurorze(1). Z tego powodu Armia USA wydała ostrzeżenie dla pracowników kin o możliwości wystąpienia przemocy podczas premiery. Obyło się jednak bez żadnego incydentu.

Krytyka reżysera dotyczyła przede wszystkim sposobu, w jaki przedstawił swoje spostrzeżenia natury socjologicznej. Zarzucano mu między innymi gloryfikację przemocy. Czy słusznie? Moim zdaniem — nie. Film jest sztuką, a ta bardzo często komentuje rzeczywistość. W tym przypadku komentuje współczesne społeczeństwo, a także jego relację z władzą i rządzącymi.

Fikcyjne miasto Gotham składa się z obskurnych i brudnych uliczek, których szpecące graffiti pokrywa każdą wolną powierzchnię. W tym miejscu ciemny zaułek czy opustoszała stacja metra zawsze oznacza kłopoty… Brzmi znajomo, prawda? Można się poczuć jak w Nowym Jorku. Brzydotę miasta dopełniają zamieszkujący go ludzie. Większość osób bytuje w nędzy i ubóstwie, podczas gdy bogata śmietanka żyje w swoim własnym świecie, nie przejmując się resztą. Spolaryzowane społeczeństwo ustawią się na osi konfliktu — biedni kontra bogaci.

Reżyser pokazuje jedynie, co może się wydarzyć, a wcale nie musi. Tym bardziej że uliczna rebelia nie wzięła się znikąd. Narastające nierówności społeczne w połączeniu z odrzuceniem, ignorancją i brakiem empatii musiały w końcu znaleźć ujście. Joker był jednocześnie katalizatorem, jak i symbolem, pod którym mogli zjednoczyć się ludzie. Pokazana jest jedna z opcji, jaką możemy podążyć jako społeczeństwo. I może, a nawet już to robi, wpływać na protesty na całym świecie.

Kadr z filmu Joker. Na zdjęciu Joaquin Phoenix wcielający się w tytułowego bohatera na tle ulicznej rebelii.

Mam tutaj na myśli trwające od dłuższego czasu protesty przeciwko chińskiemu rządowi w Hongkongu, gdzie po premierze filmu ludzie zaczęli pojawiać się w charakterystycznym makijażu Jokera bądź masce klauna. Niby niewiele to zmieniło, ale pamiętajmy, że wspólny symbol silniej angażuje i pozwala protestującym zjednoczyć się w wyższym stopniu. Ten konkretny pozwala również ukryć tożsamość. Poza Chinami można to było zauważyć podczas przewrotu politycznego w Libanie(2).

Jeden z najlepszych tytułów 2019

Podsumowując, aktorsko i realizacyjnie produkcja jest fenomenalna. Ciężki, wręcz depresyjny klimat czuć na każdym kroku uzupełniony świetną scenografią oraz muzyką. Ponownie trzeba wspomnieć reżysera Todda Philipsa oraz głównego aktora Joaquina Phoenixa. Polecam zapamiętać te nazwiska i wypatrywać kolejnych produkcji z ich udziałem. Ja tak zrobię! Trzeba również oddać hold Hildur Guðnadóttir(3), która za oprawę muzycznym zdobyła Złoty Glob za najlepszą muzykę.

Żeby nie było, że tylko chwalę, to wskażę jedną absurdalną scenę… Mianowicie chciałbym, aby farbowanie włosów na zielono było takie proste jak w filmie :D Lejesz farbę prosto z butelki na głowę i już! Żadnej zabawy z rozjaśniaczem, pędzelkami czy rękawiczkami. Magia! Jakie moje życie byłoby prostsze dzięki temu.

Cieszę się, że to właśnie film Todda Philipsa zdobył tak wiele nagród i taki rozgłos. Hollywood zdominowały filmy, od których robi się nam milutko i cieplutko. Pełne widowiskowej, ale bezsensownej akcji. Zdarzają się wyjątki, ale chyba dopiero Joker przełamał pewien temat tabu. Nawet słyszałem opinie, że jest wywrotowy. I ja to doceniam! Czekam na kolejne produkcje tego typu 😉

Joker śmiało mogę nazwać jednym z najlepszych filmów 2019 roku. Na długo zostaje w głowie i nie pozwala o sobie zapomnieć. Z pewnością umieszczę go pośród niewielu tytułów na mojej półce.

P.S. Nie mówię, że najlepszym, bo wielu świetnych jeszcze nie widziałem np. Midsommar, Boże Ciało lub Dwóch papieży. Co jeszcze polecicie z 2019?

Źródła:

1) Więcej informacji o strzelaninie w kinie — https://pl.wikipedia.org/wiki/Strzelanina_w_kinie_w_Aurorze

2) O inspiracji Jokerem podczas protestów na całym świecie — https://www.antyradio.pl/Film/News/Protestujacy-na-calym-swiecie-przebieraja-sie-za-Jokera-36503

3) Była też odpowiedzialna między innymi za muzykę do serialu Czarnobyl. Polecam przeczytać wywiad z nią, w którym opowiada o pracy przy tych dwóch produkcjach. W tamtym momencie jeszcze nie widziała, że dostanie Złoty Glob — https://www.spidersweb.pl/rozrywka/2019/11/07/hildur-gudnadottir-wywiad/

Spodobał Ci się wpis? Będzie mi bardzo miło jak podasz go dalej i zostawisz po sobie ślad w komentarzach. Blog bez aktywności czytelników jest smutny.