Medycyna holistyczna, park linowy i powrót francuskiej królowej — Ryżowe inspiracje #3/19

Znowu nie zrobiłem przeglądu na czas — tak mógłbym zacząć ten wpis, kajając się po raz kolejny. Jednak z dzisiejszym dniem zmieniam jego format oraz częstotliwość pisania (której, bądźmy szczerzy, i tak się nie trzymałem). Naprawdę nie ma sensu spinać się, by w każdym miesiącu był przegląd. Czasem nie dzieje się aż tyle rzeczy, czasem nie pojawił się żaden „zwykły” wpis pomiędzy a czasem nie ma się po prostu na to ochoty. I teraz bez tej wewnętrznej presji czuję się o wiele lżejszy i mam więcej chęci do pisania.

Jeśli jesteś tu pierwszy raz to wiedz, że Ryżowe Inspiracje nie są typowym wpisem na tym blogu, a raczej cyklem, który pozwala mi na zebranie myśli, podsumowanie minionych dni i zaplanowanie kolejnych. To także miejsce, gdzie dzielę się inspiracjami i swoimi małymi odkryciami. Tym, co warto przeczytać, obejrzeć, posłuchać bądź w inny sposób skonsumować.

Co dobrego się działo

W końcu nadeszła jesień i zadomowiła się na dobre. Nie jestem #jesieniara, ale wyjątkowo lubię tę porę roku. Pomiędzy piekielnymi upałami a siarczystymi mrozami. Jest idealna na spokojne spacery i zwiedzanie okolic. I z jednej strony się z tego cieszę, a z drugiej mam żal. Tego lata chciałem zobaczyć i zrobić dużo więcej rzeczy. Tak naprawdę nie odbyło się wiele zaplanowanych podróży. Dodatkowo dotkliwie poczułem, że jest to sezon przemijania. Trochę się tym podłamałem i tym samym uciekło mi wiele wpisów, które planowałem. Przez co blog świecił pustkami. Mój błąd — nie miałem nic przygotowane w zapasie, chociaż pomysłów na wpisy mam całe mnóstwo.

Nawyki i spacery

Chociaż na blogu jeszcze tego nie widać to w życiu wiele staram się zmienić. Przede wszystkim odbudować ważne dla mnie nawyki, a także prowadzać nowe. Ma to pomóc wyeliminować jedną z moich największych bolączek — braku systematyczności a przez to niedotrzymywaniu terminów i prokrastynacji.

Jednym z tych nawyków są spacery. Pomału szykuje się do przeprowadzki, więc staram się nacieszyć rodzinnym miastem, póki jeszcze w nim jestem. Jednak niewiele zostało mi miejsc do odkrycia w Świdnicy, o ile w ogóle. Już niedługo jej miejsce zajmie Wrocław. Coraz częściej go zwiedzam i w końcu zacząłem mniej więcej kojarzyć dzielnice :D Wcześniej nigdy się nim jako tako nie interesowałem. Teraz spokojnie daje sobie czas na poznanie się.

Świdnicki Park Władysława Sikorskiego
W Świdnicy powstał jeden z trzech na świecie Kościołów Pokoju. Ostatnio Zuzana Ferjenčíková miała tam koncert organowy.
Już we Wrocławiu 😉
VR w Pasażu Grunwaldzkim

Rock dla wolności i minikonwent

W ostatni weekend we Wrocławiu odbyła się kolejna edycja festiwalu wRock for Freedom. Tegoroczną gwiazdą był legendarny, brytyjski zespół Sweet. Co ciekawe, jest to zespół, którego w młodości słuchał mój tata :D Ja jednak nie pojawiłem się tam dla niego a dla Jelonka i Nocnego Kochanka. I było mega! Tym samym podtrzymuje, że wielkie sceny nie są dla mnie, ja wole się bawić w nieco mniejszym tłumie.

W przerwie pomiędzy zespołami wyszliśmy na małe zakupy. Ponieważ nie zależało nam jakoś bardzo na reszcie zespołów — zwiedzaliśmy okolice, szukając miejsca, w którym można by było spokojnie spożyć procenty. Zupełnym przypadkiem zaraz obok odbywał się mini jednodniowy konwent — OwOcon :D Fajnie było spotkać starych znajomych i obejrzeć wspólnie cosplay. Przypomniały się czasy, gdy co chwila jeździłem na konwenty.

Od świstaka do pantery — park linowy

Czyli kolejny pierwszy raz. Ostatnio był to park trampolin — teraz park linowy. W zasadzie to od dzieciństwa uwielbiałem wszelkie zręcznościowe zabawy, wspinanie się na drzewa czy fikołki na trzepaku. Park linowy to niemal to samo tylko na wyższym levelu.


We Wrocławiu i okolicach jest kilka takich miejsc, ale mnie od dłuższego czasu chodziła mi po głowie Opatowicka Wyspa Przygody. Z tego co sprawdzałem, jest ona największa z nich, a dodatkowo wkomponowana w malowniczą Wyspę Opatowicką. Dla dorosłych przeznaczono 5 tras (+ 2 dla dzieci). Wszystkie nazwane od leśnych bądź nadrzewnych zwierząt: wiewiórka, świstak, dzięciol, goryl i pantera. Każdy kolejny zwierzak to odrobinę większy poziom trudności, a później także poziom wysokości. Pantera była na samym szczycie drzew, 17 metrów nad ziemią i była bardzo trudna! Po prawie 3 godzinach takiej zabawy zmęczenie dawało się już mocno we znaki, a ręce były obolałe i czerwone. Polecam wszystkim, którym brakuje nieco adrenaliny, a przy okazji chcą trochę odpocząć od miasta.

Mogłeś przegapić

Kyoto Animation — historia niezwykłego studia animacyjnego + jego najlepsze anime

Pol’And’Rock Festival 2019, czyli Woodstock po raz 25! – relacja + migawka

Garść inspiracji

Do posłuchania — Parle à ta tête, czyli powrót królowej

Kiedy zaczynałem uczyć się francuskiego, bardzo pomocne były utwory. Kto zna ten język, ten wie, że wymowa, a zapis to dwa równe światy (trochę jak w angielskim). Chociaż słuchałem różnych wykonawców to żaden artysta nie oczarował mnie tak jak Indila. Zapewne większość kojarzy jej debiutancki singiel Dernière Danse, który był hitem 6 lat temu. Kiedyś pewnie go słyszałem, ale chyba byłem wtedy za mało wrażliwy 😀 Obecnie w kółko mogę odtwarzać jej płytę Mini World i ani trochę mi się nie nudzi. Wiem, trochę się spóźniłem. Dlatego tym bardziej przecierałem oczy ze zdumienia, gdy napisała na swoich social mediach, ze się stęskniła… a potem bach! Pierwszy singiel Po 4 latach ciszy! I jest mega!

Do przeczytania — medycyna integralna i holistyczne podejście do zdrowia

Kto z nas nie chciałby dożyć sędziwego wieku w zdrowiu i witalności? Zarówno psychicznej, jak i mentalnej? Całościowe podejście do człowieka, uwzględniające jego indywidualne potrzeby i styl życia, a także środowisko, w którym się znajduje. Z poszanowaniem ciała, jak i ducha… To właśnie oferuje medycyna integralna. Gdzie pacjent jest w relacji partnerskiej z lekarzem, a metody medycyny konwencjonalnej uzupełniają się z niekonwencjonalnymi. Wszystko po to, by nie tylko leczyć, ale przede wszystkim zapobiegać i utrzymywać w zdrowiu. O tym, jak to zrobić są „Holistyczne ścieżki zdrowia. Bądź”

Wiedza zawarta w książce jest efektem kilkunastu rozmów autorki, Oriny Kajewskiej, ze specjalistami (między innymi Lubiński, Tanaka czy Eichelberg) z różnych dziecin związanych ze zdrowiem człowieka oraz jej osobistych doświadczeń z chorobą mamy. I śmiało mogę powiedzieć, że to jedna z najbardziej wartościowych książek, jakie czytałem w tym roku. Jest swoistym przewodnikiem po holistycznym podejściu do własnego zdrowia, a także drogowskazem do dalszego pogłębiania wiedzy. Jest inspiracją zarówno dla pacjentów, jak i pracowników służby zdrowia. Jeśli jeszcze nie czytałeś — koniecznie nadrób zaległości! Ja właśnie czytam ponownie i być może napiszę o niej jeszcze osobny tekst. Albo jakiś podsumowujący najlepsze książki tego roku. W każdym razie zasługuje na zdecydowanie więcej uwagi niż ta krótka wzmianka.

Do obejrzenia — Upiorne opowieści po zmroku

Po klimatycznym Labiryncie Fauna byłem bardzo pozytywnie nastawiony do twórczości Del Toro. Obraz, który stworzył, na tyle mocno zapadł mi w pamięć, że bez zastanowienia poszedłem na firmowane jego nazwiskiem Upiorne Opowieści. No właśnie firmowane, bo na krześle reżysera wcale nie zasiadł on, a André Øvredal znany z filmów „Autopsja Jane Doe” czy „Łowcy trolli”. No ok, ale czy warto obejrzeć?

U schyłku lat 60. XX wieku grupa amerykańskich nastolatków-outsiderów znajduje książkę w miejscowym nawiedzonym domu owianym straszliwą legendą. Koszmar zaczyna się, gdy straszliwe opowieści z książki zaczynają się dziać naprawdę. Nie ukrywam, że film podobał się przede wszystkim ze względów artystycznych. Atmosfera tamtych lat i typowego amerykańskiego miasteczka wręcz wyciekała z ekranu. Młodzi aktorzy też dali rade i przekonywająco odgrywali swoje nastoletnie role. Ostrzegam jednak wyjadaczy filmów grozy — ten tytuł raczej porządnie was nie wystraszy, raczej będzie trzymać w napięciu, a strach pojawi się jedynie okazjonalnie. Mimo wszystkich to najlepszy horror, jaki ostatnio widziałem (mając do porównania Halloween 2018 i kultowy Krzyk).

Warte polecenia

Czy rodzina obecnie przeżywa kryzys? Czy kiedyś faktycznie było lepiej? Czy mityczna tradycyjna rodzina to samo szczęście? Obalaniem tych mitów oraz przytoczeniem historii modelu rodzony zajęła sia Natalia Nishka Tur w filmie: [WIDEO]”Rodzina jest zagrożona?” To propaganda, zobacz rodzinę z czasów Twoich rodziców i dziadków. Warto obejrzeć, aby nie powielać fałszywego obrazu, a przy okazji polecam również poprzedni film (jak i cały kanał): [WIDEO] 10 ciekawostek o PRAWIE RODZINNYM, które warto znać.

[WIDEO] 20 sposobów, jak oszczędzać wodę | Vlog #19 Arlena Witt podzieliła się swoimi sposobami na oszczędzanie wody, a jest ich aż 20! Myślę, że nie trzeba przypominać o tym, jak jest to ważne. Jeżeli nie z pobudek ekologicznych to chociażby finansowych (o ile katastrofa klimatyczna nie jest wystarczająca). Nawet jedna mała zmiana robi różnicę, bo chociaż jest tylko kropelką, to jak mówi Arlenaocean składa się z kropel. Sam nie wiem, czy jak się przeprowadzę na swoje to nie zacznę brać prysznica z wiadrem 😉

Pozostając w temacie klimatu to zapraszam na podcast Karoliny Sobańskiej. Tym razem nagrała odcinek z Gasią Gandor o globalnym ociepleniu, gmo oraz oddzielaniu faktów i mitów – [WIDEO] PODCAST #41 Kasia Gandor o globalnym ociepleniu, oddzielaniu faktów od mitów i GMO.

Spodobał Ci się wpis? Będzie mi bardzo miło jak podasz go dalej i zostawisz po sobie ślad w komentarzach. Blog bez aktywności czytelników jest smutny.