Zabijałem karpie w Tesco, czyli dlaczego nie kupować żywych ryb

Żywy karp

Mamy środek grudnia, a więc czas miłości, empatii i wzajemnej dobroci. Przynajmniej w teorii. W teorii więcej się wtedy uśmiechamy, robimy więcej dobrych uczynków i mamy więcej współczucia. W teorii jest to wspaniały okres bezinteresownej pomocy. W teorii…

Kojarzycie ten smutny widok?

Niestety to jest tylko teoria. Ten magiczny czas miłosierdzia omija żywe karpie sprzedawane w supermarketach. Czeka je ból, cierpienie i strach. W bardzo dużych ilościach, w ścisku i we własnej krwi. Przez prawie cały grudzień.

W teorii należy im się prawna ochrona, taka jak np. psu czy kotu. A jak jest naprawdę?

Opis zdjęcia: Stos duszących się z braku wody karpi
Foto: pomozkarpiom.pl/

Na pewno znacie ten powtarzający się widok w okresie przedświątecznym. Idziecie do supermarketu na zakupy, a tam ściśnięte w za małych basenach „pływają” stłoczone ryby. Co chwila są wyławiane przez pracowników, często nieprzeszkolonych, i przerzucane w tę i we wte jak towar nieróżniący się niczym od np. cukru czy mąki. To na wagę, to do wiadra bez wody, znów do basenu, do siatki… Oczywiście o ile wcześniej pracownikowi nie upadnie na podłogę… ku uciesze gawiedzi.

Sprzedaż żywych karpi z perspektywy byłego pracownika

Przyznaje, że tytuł wpisu jest nieco clickbaitowy, ale jak się zastanowić to wcale nie taki daleki od prawdy. Tak, pracowałem w Tesco i tak, pracowałem przy karpiach. Z czego nie jestem dumny i mnie to prześladuje… Chociaż wtedy wmówiono mi, że tylko je ogłuszam to dzisiaj nie mam wątpliwości. Dzięki temu mogę opowiedzieć o tym, jak to wygląda od wewnątrz. Z perspektywy zwykłego pracownika.

Wygląda to tak. Pod koniec Listopada sklep szuka dodatkowych pracowników do pracy na „karpiu”. Zakres obowiązków to sprzedaż i odławianie żywych karpi, a także ogólnie dbanie o nie plus zwyczajne obowiązki pracownika lady.

W praktyce nie masz szans w pełni się wyszkolić. Po minimalnym szkoleniu wciskają papier do podpisania, że odbyłeś pełne. Sanepid niewymagany. Karpie łowisz albo ręcznie albo podbierakiem. Niektórzy pracownicy łowią karpie, łapiąc za skrzela, co jest niezgodne z prawem. Następnym punktem jest ważenie. Jeśli rozmiar nie podpasuje klientowi, to z powrotem wpuszczasz do wody. Oczywiście łatwo wtedy o zranienie ryby i z czasem zbiornik w dużej części składa się z krwi.

Wyłowiony, duszący się karp

Kiedy klient jest chętny, wrzucasz karpia do pustego pudełka, w którym się dusi, czekając na swoją kolej do ogłuszenia. Wielką, gumową pałką. O ile się uda, bo często robi to ten sam nieprzeszkolony pracownik. Wali więc po kilka razy bez skutku, zadając niewyobrażalne cierpienie albo uderza za mocno i robi dziurę w głowie ryby. Wszystko dzieje się za parawanem by klient nic nie widział. Jeszcze poczuje empatie i nie kupi takiego karpia. Szkoda potencjalnego zysku.

Dla klienta wkłada się je również do plastikowych toreb szumnie nazywanych „koszykami”. Bez wody i bez możliwości swobodnego obrócenia się. I wbrew prawu, gdyż taki transport żywej ryby to znęcanie się. Ale klient nie chce z wodą, bo wtedy siatka ciężka. A tak to ma śniętą, półprzytomną rybę w worku. Czasem tylko podskoczy na taśmie przy kasie, bo się obudziła i się dusi.

Czasem zdarza się, że trzeba odebrać transport ryb na placu. Karpie zrzuca się po rampie do kontenera, skąd spuszcza się wodę i jedzie na wagę. Od początku ryby są więc przestraszone, zrzucane z dużej wysokości, poranione i przetrzymywane bez wody.

Basen na sklepie to jedynie część karpi, reszta jest na zapleczu. Zasadniczo do każdego kontenera wkłada się pompę napowietrzającą, czasem nawet dwa, bo stłoczenie ryb jest ogromne. Ale zdarza się, że ktoś o tym zapomni. Nie ma jednak z tego żadnych konsekwencji, to tylko parę ryb się udusiło. Jedynie klienta szkoda, bo martwej może nie kupić.

Nie wiem, czy dokładnie tak samo jest w każdym sieci handlowej. Powyżej przedstawiłem moje doświadczenia. Jedno jest pewne — niezależnie od metody transportu czy uśmiercania, sprzedaż żywych ryb jest znęcaniem się w imię błędnie pojętej tradycji.

Nie wszyscy są źli

Nie chce, by ktoś źle mnie zrozumiał. Nie chce wskazywać palcem na pracowników i ich obwiniać. Oni często sami nie chcą w tym uczestniczyć. Przynajmniej nie wszyscy.

Z moich rozmów wynika, że są tacy, którym to nie w smak, ale nie mają jak się postawić. Nie mnie oceniać. To było parę lat temu i sam się wtedy nie postawiłem, chociaż nie chciałem już tam wracać.

Są tacy, którzy chcieliby wlewać wodę do siatek, ale przełożony marudzi. Są tacy, którzy woleliby otruć karpie by szybko umarły i nie musiały już cierpieć… a przy okazji otruć klientów, którzy je kupują. Win-win.

Pracowników również przerasta ta sytuacja i roszczeniowa kolejka. Presja jest spora, bo praktycznie przez cały dzień pracy są chętni klienci. Byłem tam chyba jedyną osobą, która nie brała tabletek uspokajających. Ale nie przeczę… pod koniec zmiany najchętniej „ogłuszyłbym” wszystkich klientów. Zresztą, nie ja jeden.

Wyłowiony karp

Całe życie kupuje żywego karpia i nagle mam przestać?

Cóż, świat się zmienia a prawa zwierząt, także ludzi, również idą do przodu. Najwyższy czas, by przyznać samemu przed sobą, że ryba także czuje strach i cierpienie tak jak inne zwierzęta. Jak pies, kot czy… człowiek. Mamy taki sam system nerwowy.

Na podstawie zestawienia danych neuroanatomicznych, neurofizjologicznych, farmakologicznych i behawioralnych nie ulega wątpliwości, że karpie i inne Teleostei (w odróżnieniu np. od chrzęstnoszkieletowych, u których nie znaleziono zakończeń bólowych) odczuwają ból i strach, a więc są zdolne do cierpienia. [Prof. dr hab. Andrzej Elżanowski, zoolog, bioetyk, Muzeum i Instytut Zoologii PAN w Warszawie, 2010] (1)

Cały poprzedni punkt dotyczył tego, jak okrutnie są traktowane żywe karpie w okresie przedświątecznym. Jeśli jednak komuś to umknęło, to przypinam, że karpie:

  • odczuwają strach, cierpienie i ból tak samo, jak inne zwierzęta
  • przez sieci handlowe są traktowane jak przedmioty, chociaż przysługuje im ochrona prawna
  • są pakowane bez wody, przez co się duszą tak jak człowiek bez dostępu do powietrza
  • są narażone na skaleczenia, upadki i nieustanny ból
  • „pływają” w zatłoczonych zbiornikach, gdzie nie mogą swobodnie się poruszać, a wokół pełno jest ich własnej krwi i martwych, uduszonych osobników
  • są obsługiwane przez nieprzeszkolonych osobników co naraża je na dodatkowe cierpienie
  • bywają podnoszone za skrzela, co zadaje im dotkliwy ból (i jest niezgodne z prawem)
  • są nieudolnie ogłuszane bądź zabijane.

Geneza krwawej tradycji

Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych karp na wigilijnym stole to religijna czy wręcz narodowa tradycja. Nie do końca tak jest. Chociaż w Polsce jada się karpie od co najmniej XII wieku, to znany nam do dzisiaj niechlubny zwyczaj przynoszenia żywej ryby do domu wziął się z PRL-u. (2)

Ponieważ niemożliwe było dostarczanie karpia przez cały rok wymyślono hasło „Karp na każdym wigilijnym stole w Polsce”, aby chociaż raz w roku każdy Polak mógł sobie na niego pozwolić. Kupował świeżą rybę, bo innej nie było. Było to zresztą ludziom na rękę gdyż lodówka będąc towarem luksusowym nie gościła w większości domów. Być może pamiętacie z opowieści rodziców lub dziadków jak to się wywieszało jedzenie za okno, by się nie zepsuło.

Te smutna rzeczywistość jednak dawno minęła i dziś każdy ma w domu lodówkę. Nie ma więc żadnego powodu, by kupować żywego karpia. W święta wpisane jest natomiast miłosierdzie, więc zapewnijmy karpiom jak najmniej cierpienia.

Co można zrobić, by pomóc karpiom?

Przede wszystkim nie kupować żywych ryb! Nie wspierać sieci handlowych, które czerpią z tego zysk. Na chwilę obecną są to: Tesco, Kaufland, Selgros, Auchan i E.Leclerc.

Oprócz tego warto uświadamiać swoich bliskich i rodzinę. Możecie podrzucić im mój wpis albo któryś z linków poniżej. Jeśli na waszym stole gości karp to oczywiście warto odmówić takiego posiłku a korzystać z innych, bardziej etycznych, dań.

W wielu miastach są organizowane akcje przeciwko sprzedaży żywych ryb, do których można się przyłączyć. Jest też akcja na Instagramie z hashtagiem #tescowycofajkarpie. Albo Kaufland, w zależności od sklepu.

Jeśli jesteś w takim sklepie, zwracaj uwagę na łamanie prawa, co może być naszą podkładkę przy wezwaniu policji. Tutaj masz pełne info jakie to przepisy [KLIK] , natomiast tutaj jak przygotować się do wezwania policji [KLIK]

Na stronie pomozkarpiom.pl jest dostępna petycja, która możesz podpisać.

Po więcej informacji możesz zajrzeć do takich stron jak:

Źródła:

1.) ekostraz.pl/portal/karp

2.) www.newsweek.pl/wiedza/historia/historia-karpia-na-wigilii-tradycja-swiateczna-a-prl/dxcw1lw