Nieoczywiste rzeczy, które warto wziąć na Woodstock

woodstock

Spakowani na Woodstock?

Najpiękniejszy festiwal świata, Przystanek Woodstock zbliża się wielkimi krokami i nie wiem jak wy, ale ja już czuję jego atmosferę! Jeszcze tylko muszę dokupić parę rzeczy np. chusteczki nawilżane, upchać to wszystko w torbie i mogę jechać. Oczywiście jednocześnie, modląc się, aby owa torba się nie rozsypała. Na stronie festiwalu, jak i na ich fanpejdżu, można znaleźć cheklistę co należy zabrać ze sobą…  Ja jednak podpowiem parę nieoczywistych rzeczy, które warto jeszcze gdzieś upchać i wziąć. „Oficjalna” lista jest np. tutaj [KLIK]

Co do listy w większości się zgadzam a każdy i tak dopasuje ją do własnych potrzeb. Na końcu dodam tylko to, co wydaje się zbędne, a mimo wszystko się przydaje.

Przede wszystkim…folia malarska!

Jestem wręcz zdumiony, że nie ma jej na liście… no bo czym innym uratować namiot i cały nasz dobytek, kiedy nadejdzie oberwanie chmury! Jasne, nowsze namioty może i jakoś to przetrwają ale kto bierze drogi, nowy namiot na Woodstock? A tak, folia kosztuje najwyżej parę złotych i nawet ta cienka daje radę.  Warto o tym pamiętać, żeby potem nie musieć wylewać kałuż powstałych w sypialni… Jest to jedyna rzecz z tej listy, która moim zdaniem powinna trafić na tę oficjalną!

Koc termiczny

Osobiście nie używałem, ale wiem, że wielu ludzi zachwala i zaleca brać. I nie jest to głupie, waży tyle co nic, a złożony jest malutki. W aptece kosztuje około 3zł. Gdybym był mądrzejszy i go wziął w zeszłym roku, to nie musiałbym zamarzać w nocy. A tak właśnie było! Specjalnie kupiłem wtedy najtańszą arafatkę, by chociaż mieć jedną dodatkową szmatę do owinięcia stóp… ledwo je czułem.

Strój kąpielowy

Przydaje się, gdy idziesz się umyć do wspólnych pryszniców, do błota czy kiedy jest po prostu zbyt gorąco.

Karty

Może się zdarzyć, że będzie lało jak z cebra i nie będzie co robić, tak jak to było rok temu. Karty uratowały nam wtedy życie (i namiot KPH, który nas chronił przed deszczem, podczas gdy nasz namiot radośnie moknął).

Kosmetyki w opakowaniach na soczewki

To bardziej tip niż gotowy produkt do wzięcia, ale warty zapamiętania. Jeśli korzystasz z soczewek, to pewnie w domu walają Ci się ich opakowania. Takie opakowania są małe, lekkie i idealnie się nadają na krótkie wyjazdy, kiedy potrzebujesz dosłownie kapkę szamponu, odżywki czy innego dowolnego kosmetyku.

Zeszyt/szkicownik z twardą oprawą (dla pamiątkowych freaków)

To taka moja fanaberia, ale może ktoś ma podobnie 😉 Nie chodzi o to, że będziesz z nudów rysował czy coś innego tam zapisywał, ale o bezpieczne miejsce, gdzie można schować pamiątki, aby się nie zniszczyły. Mam na myśli np. zdjęcia z budki/maszyny (była taka rok temu w namiocie KPH), pocztówki czy inne souveniry, nigdy nie wiadomo co się trafi. Bilety też można tam wsadzić, jak ktoś kolekcjonuje.

Karton i markery

To również specyficzny „must-have” bo dotyczy tych, co mają zamiar robić tabliczki. Ja praktycznie na każdym konwencie czy Woodstocku noszę tabliczkę z Free Hugsami albo podobną, więc nie mogę zapomnieć o markerach. Oczywiście, jeśli ich nie weźmiesz, nic się nie stało, prawdopodobnie będą dostępne w strefie Playa. Ale wtedy tracisz szanse, aby wyróżniać się z tłumu jednakowych tabliczek.

Inne przydasie

Gumki i klamry do włosów ew. opaska, zapasowe śledzie do namiotu, żel antybakteryjny, nerka, sakiewka lub inna podręczna skryjówka, wykupiony pakiet internetu na telefon.

 

Wracając do rzeczy, które wydają się niepotrzebne… No cóż, wydają się, ale nie są. Np. latarka. Bo, po co brać? Przecież każdy ma ją w telefonie. I tu się okazuje, że jednak warto brać, bateria telefonu jest na Woodstocku niezwykle cenna  i nie warto jej marnować. Uwierz mi, nie chcesz tracić czasu na jej ładowanie, kiedy wokół tyle się dzieje. Warto też brać worki na śmieci. Wbrew pozorom w ciągu dnia można wygenerować całką pokaźną ilość śmieci – pustych butelek, opakowań, chusteczek itp. A i do pakowania się przydaje, kiedy wciąż masz mokre rzeczy.

To by było na tyle. Jeśli chodzi o pakowanie, to polecam wracać do swoich starych list i określać co się przydało, a co nie, czego brakowało itp. U mnie okazało się, że biorę zdecydowanie za dużo. I z każdym kolejnym Woodstockiem, i konwentem, brałem coraz mniej rzeczy aż do teraz, kiedy już nie muszę osobno dźwigać śpiworu, bo mieści mi się w torbie.

Jeśli macie jakieś propozycje, co mogę jeszcze napisać w sprawie Woodstocku, to dajcie znać. Może jakieś tipy, a może coś z jedzeniem? Zaznaczam, że weteranem nie jestem, ale te trzy razy (a już niedługo zaliczę czwarty) byłem, więc co nieco mogę podpowiedzieć.

Spodobał Ci się wpis? Podaj go dalej: